Problemy z filmem "Shrek 5". Co z rolą Jerzego Stuhra?
Filmy z cyklu "Shrek", otwiera się w nowym oknie przed laty zrobiły furorę także w naszym kraju. Przyczyną tak ogromnej popularności był w dużej mierze polski dubbing w wykonaniu takich gwiazd, jak Jerzy Stuhr, Zbigniew Zamachowski, a także Adam Ferency czy Tomasz Bednarek.
Kiedy po wielu latach twórcy zapowiedzieli powstanie nowej, piątej części filmowego cyklu, fani byli zachwyceni. Radość osłabła, kiedy w czerwcu 2026 roku wyemitowano pierwszy zwiastun, bardzo źle oceniony przez widzów. Na dodatek okazało się, że polską wersję dubbingują zupełnie nowi aktorzy, co wywołało ogromny sprzeciw i niepokój o casting, otwiera się w nowym oknie.
Oczywiście Jerzy Stuhr już nie będzie mógł wrócić do swojej roli. Aktor zmarł w lipcu 2024 roku, a teraz wielu fanów produkcji ma nadzieję, że zastąpi go jego syn - 51-letni Maciej Stuhr. Niestety nowe wieści od aktora są bardzo pesymistyczne.
Maciej Stuhr o zastąpieniu ojca w 5. części "Shreka"
Maciej Stuhr w podcaście "W stylu Krychowiaka" studzi nastroje fanów. Wie, że dla wielu z nich to właśnie on jest wymarzonym zastępcą swojego ojca, otwiera się w nowym oknie. On sam ma jednak wiele obaw. Jak mówi - zastanawia się, czy jest to dobry pomysł.
"Z jednej strony by to było bardzo miłe, symboliczne [...] dla mnie i urocze, ważne. Z drugiej strony bardzo niebezpieczne, bo myślę, że strasznie trudno będzie zrobić to lepiej niż Jerzy Stuhr. [...] Prawdopodobieństwo, że ludzie będą rozczarowani i zawiedzeni, jest spore" - mówi aktor.
Jeszcze bardziej niepokoją jednak kolejne słowa Macieja. W czerwcu 2026 roku, gdy fani oburzyli się na brak głosu Zamachowskiego w zwiastunie, aktor zapewnił, że prowadzi rozmowy z twórcami. Tymczasem Stuhr jeszcze nie usłyszał żadnej propozycji, a do premiery coraz bliżej.
Zamachowski prowadzi rozmowy. A Maciej Stuhr?
Datę premiery 5. części "Shreka" przesuwano już trzy razy. Początkowo zaplanowano ją na lipiec, a następnie na grudzień 2026 roku. Obecna oficjalna data to 30 czerwca 2027.
Zamachowski, który wcześniej wcielał się w tytułową rolę, przyznał kilka miesięcy temu, że nie wyobraża sobie, tak jak większość widzów, że Shrek w piątej części przemówi innym głosem, niż jego. Zapewnił wtedy fanów, że prowadzi rozmowy w tej sprawie, choć proces jest długi i skomplikowany.
Tymczasem Maciej Stuhr w podcaście Grzegorza Krychowiaka mówi jasno - nie otrzymał jeszcze od nikogo oficjalnej propozycji do roli.
"W ogóle to jest bardzo dziwna, śmieszna, ale też krępująca dla mnie sytuacja. Bo tak naprawdę mi tego jeszcze tak oficjalnie nikt nie zaproponował. Jest jakaś społeczna dyskusja o tym, czy ja mam to robić, czy ktoś inny, a klamka jeszcze nie zapadła" - tłumaczy.
Ostatnio filmowcy przekonali się - na przykładzie afery o rolę Tosi w drugiej części "Nigdy w życiu" - że ignorowanie potrzeb fanów nie kończy się dobrze. Czyżby jednak ten błąd miał się powtórzyć? Czas pokaże.

Zobacz też:
Niespodziewanie wydało się ws. Marka Kondrata. Stuhr wszystko wygadał, otwiera się w nowym oknie
Zamachowski przerywa milczenie po aferze z dubbingiem w nowym "Shreku", otwiera się w nowym oknie








