Gdy jakiś czas temu ogłoszono, że powstanie piąta część opowieści o przygodach zielonego ogra o imieniu Shrek, nadzieje fanów były wielkie. Tę serię filmów animowanych pokochały bowiem miliony widzów na całym świecie.
"Shrek" szczególną popularnością cieszył się w naszym kraju, a wszystko to za sprawą niezwykle trafionej obsady dubbingowej, która uznawana jest za jedną z najbardziej udanych na świecie. Głos Jerzego Stuhra w roli osła, a także Zbigniewa Zamachowskiego jako Shreka na przestrzeni lat bawił wiele pokoleń.
Afera po zwiastunie "Shreka 5". Ludzie nie mogą uwierzyć, a Zamachowski tłumaczy
Nic więc dziwnego, że gdy w ostatnich dniach światło dzienne ujrzał zwiastun najnowszej części przygód Shreka, to rozczarowanie polskich fanów było ogromne. Usłyszeliśmy bowiem zupełnie inne głosy niż te, do których przywykli ludzie. Oczywiście braku głosu Jerzego Stuhra mogliśmy się spodziewać (aktor zmarł w lipcu 2024 roku), jednak zastąpiony został także głos Zbigniewa Zamachowskiego oraz innych postaci.
W sieci wybuchła potężna afera, a oburzeni fani nie kryli swoich emocji w komentarzach. Portal tvn.pl postanowił zwrócić się do Zbigniewa Zamachowskiego. Aktor wyjaśnia zaistniałą sytuację i tłumaczy, że sprawa wciąż pozostaje otwarta.
"Nie wyobrażam sobie - tak jak większość widzów - że Shrek może przemówić w piątej części innym głosem niż moim. Moje pociechy dorastały z tą wersją "Shreka". Rzecz dotyczy rozmów, nie tylko finansowych. Jedyne co mogę powiedzieć i zapewnić wszystkich fanów, nie stawiam zapór nie do pokonania. Proces negocjowania jest dość skomplikowany i długi. Wytwórni zależało na tym, żeby zwiastun 5. części "Shreka" zrobić jak najszybciej. Nie udało się to, nie z mojej winy" - mówił artysta.
Aktor przyznał także, że tego typu sytuacja wcale nie jest odosobniona.
"Proceder zastępowania głosu postaci w zwiastunach jest dość powszechny, dlatego pragnę uspokoić i wszystkich i siebie, że takie zjawisko ma często miejsce. Wielokrotnie to się zdarzało i zdarza. Mój agent jest w trakcie rozmów. Wszystko w tych czasach jest "tajne/poufne". W żadnym mailu nie pada ani tytuł filmu, ani nazwa postaci. Zastępowane jest to jakimiś eufemizmami, więc wszystkiemu winne są procedury. Z mojej strony nie daję żadnego powodu wytwórni, żeby Shrek w piątej części nie mógł przemówić moim głosem" - podsumował.
Zobacz też:
Zamachowski po latach wyjawił ws. Stuhra. Tak podsumował dubbing w "Shreku"








