Łepkowska gorzko o "M jak miłość". "Absolutnie nie tęsknię"
Ilona Łepkowska to jedna z twórczyń serialu "M jak miłość". W latach 2000-2007 pełniła funkcję głównej scenarzystki, jak i współproducentki formatu, kreując fabułę od początku. Wówczas była pewna, że produkcja nie będzie krótkim serialem, lecz nie spodziewała się również, że zostanie na antenie aż 25 lat.
Zapytana po latach o to, czy tęskni za byciem producentką "M jak miłość", Łepkowska odparła bez ogródek:
"Nie, absolutnie nie tęsknię. Nie po to mam wolny zawód, żeby robić coś takiego samego przez 25 lat" - wyznała w rozmowie z Kozaczkiem.
Łepkowska wielką nieobecną jubileuszu "M jak miłość" w TVP. Nie dostała zaproszenia
Łepkowska nie pojawiła się na uroczystej telewizyjnej gali poświęconej serialowi "M jak miłość", przy którym pracowała przez lata. Jak sama przyznała, nie ma żalu do stacji ze względu na pominięcie jej dokonań, które sprawiły, że serial w ogóle powstał.
"Zmarginalizowaną to pan powiedział bardzo delikatnie. W ogóle mnie tam nie było. Nie wspomniano o mnie. Ja mogę powiedzieć tak - jak się patrzy na cyfry, to nie musieli mówić. Ja byłam scenarzystą wiodącym, nie wiem, siedem lat pierwszych. Producentem 8 czy 9, a serial idzie 25, więc proporcjonalnie dużo dłużej - od początku producentem jest Tadeusz Lampka, a Alina Pukała najpierw pisała pod moim kierownictwem, a od mojego odejścia jest szefową literacką, wiodącym scenarzystą, więc ona dużo więcej tych odcinków wygenerowała" - przyznała.
Gwiazda zaznaczyła, że jej zdaniem najtrudniej jest coś robić od początku, lecz "Telewizja Polska najwyraźniej tego nie wie".
Łepkowska nie ma żalu do TVP. Telefon od Lipowskiej znaczył dla niej więcej niż telewizyjna gala
Dziennikarz próbował dowiedzieć się, czy Łepkowskiej zrobiło się przykro i zakuło ją w sercu, gdy dowiedziała się, że nie wspomnieli o niej na jubileuszu serialu.
Okazuje się, że nic podobnego nie miało miejsca.
Wielką radość sprawił jej bowiem telefon od wieloletniej gwiazdy serialu Teresy Lipowskiej, która podziękowała Łepkowskiej za podarowanie jej drugiego życia.
"Nie, nie zakuło mnie, bo nie miałam w ogóle oczekiwania, że będę zaproszona. Ja wiedziałam już, że nic takiego nie nastąpi. W związku z tym nie miałam żadnego zawodu i przyjemność mi sprawił telefon od Teresy Lipowskiej. Powiedziała, że zawsze o mnie pamięta, bo ja jej dałam drugie życie. I to jest dla mnie najważniejsze, coś takiego, a jakieś tam hołdy na telewizyjnej gali... proszę pana" - podsumowała szczerze.
Zobacz także:
Są przecieki z planu "M jak miłość". Fani nie kryją, że już im ręce opadły
W "M jak miłość" Marię zawiedli syn i mąż. Widzowie grzmią w komentarzach
Niespodziewany zwrot w "M jak miłość". Najpierw odejście Franki, a teraz takie wieści ws. Mroczka








