Helena Englert nie ogranicza się tylko do aktorstwa. Zaczęła przygodę z muzyką
Helena Englert jest córką Beaty Ścibakówny i Jana Englerta - od tej informacji zaczyna się większość artykułów na temat 26-latki. Choć kobieta sukcesywnie buduje swoją pozycję w branży, pojawiając się na małym i dużym ekranie oraz grając w teatrze, nie może uciec od swojego znanego nazwiska.
Zresztą właśnie ze względu na owe powiązania zrobiło się o niej naprawdę głośno. Wszystko za sprawą pożegnalnego spektaklu w reżyserii jej ojca, do którego przed kilkoma miesiącami - jako ówczesny dyrektor warszawskiego teatru - zaangażował zarówno swoją żonę, jak i córkę.
Gwiazda robi wszystko, by udowodnić, że ma sobą coś więcej do przekazania niż tylko bycie częścią sławnej rodziny. W ubiegłym roku Helena niespodziewanie wkroczyła do świata muzyki, wydając debiutancki singiel.
Dziś ma ich na koncie trzy i to wystarczyło, by znalazła się w line-upie dużego festiwalu. Taki obrót spraw nie wszystkim przypadł do gustu.
Helena Englert wystąpi na dużym festiwalu. Do tej pory wydała raptem trzy kawałki
Jak co roku na początku lipca w Gdyni odbywa się Open'er Festival, największa taka impreza w Polsce. Do Trójmiasta zjeżdżają się wówczas artyści o międzynarodowej sławie, którzy - w zależności od stopnia popularności - występują na dużej bądź małej scenie.
Kilka dni temu ogłoszono, że w tej drugiej grupie znajdzie się i Helena Englert. Początkująca artystka nie kryła ekscytacji wiadomością, którą musiała trzymać w tajemnicy przez kilka ostatnich tygodni.
Choć wiele osób wyraziło swoją radość i zadeklarowało, że będzie trzymać za nią kciuki, to znalazły się i mniej entuzjastyczne głosy.
"Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że początkujący artyści z trzema utworami nie występują na tym festiwalu, chyba że mają na nazwisko Englert. Mam nadzieję, że chociaż zrobisz coś fajnego z tą faworyzacją" - napisał jeden z obserwatorów.
Gdy inna osoba ironicznie zauważyła, że przecież piosenkarka ma na swoim koncie ledwie trzy piosenki, Hela odpowiedziała, że tych niewydanych, które złożą się na jej album, jest znacznie więcej. To właśnie te utwory będzie można usłyszeć na jej pierwszym w karierze tak dużym koncercie (poprzedni, jak sama zauważyła, był skierowany do mniejszego grona na zamkniętym wydarzeniu).
Ale nie wszystkich przekonują jej tłumaczenia.
Ledwo ogłoszono ws. Heleny Englert, a już rozpętała się burza. "Wystarczy mieć znanego starego"
Po tym, jak do mediów przedostała się informacja o angażu Englert na Open'era, w sieci zawrzało. Głos w sprawie zabrał m.in. Przemysław Stefaniak, dziennikarz muzyczny, który nie gryzł się w język ws. tej konkretnej decyzji organizatorów.
Prowadzący podcast "Po Prostu Muzyka" powtórzył argumenty, które pojawiają się w kontekście Heleny od dawna.
"Znacie ten jeden prosty trik, jak zostać gwiazdą w Polsce? Wystarczy, że będziecie mieli znanego starego. Wtedy możecie zagrać nawet na Open'erze, mając wydane jedynie trzy utwory. (...) I wiecie dlaczego zespoły, które latami budują swoją pozycję w Polsce nie mogą zagrać na Open'erze? Dlatego, że nie mają na nazwisko Englert (...). I oczywiście Helena to jest przypadek, ale zauważcie, że w Polsce karierę muzyczną najczęściej robią banany" - grzmiał na Instagramie.
Pod wpisem jak zwykle rozgorzała dyskusja, a komentujący podawali inne przykłady potwierdzające istnienie tego zjawiska. Niektórzy zwracali zresztą uwagę, że tak naprawdę nie jest to nic nowego.
Zobacz też:
Helena Englert wprost o karierze. To dlatego wszystko nagle się zmieniło. "Bardzo frustrujące"
Jan Englert zapewnia, że nie pomagał córce w aktorskiej karierze. "Wszystko zdobyła sama"








