W minioną niedzielę Karol Nawrocki pojawił się w Zakopanem. Towarzyszyli mu m.in. żona Marta Nawrocka oraz syn Antoni i córka Kasia.
Następca Andrzeja Dudy przybył pod Tatry, by obejrzeć na żywo zawody Pucharu Świata. Jego wizyta oficjalnie miała jeszcze jeden powód - pożegnanie Kamila Stocha, który w tym roku kończy karierę sportową, a zawody w Zakopanem były dla niego ostatnimi w naszym kraju.
Nawrocki przyjechał do Zakopanego pożegnać Kamila Stocha. A to nie koniec
Jak się okazuje, przyjazd Nawrockiego był też reakcją na słowa Adama Małysza, który kilka tygodni temu zaprosił go do Zakopanego, licząc że prezydent polubi sporty zimowe.
"Oczywiście, jeśli prezydent by chciał, to zawsze jest mile widziany na skoczni. Poprzedni lubił przyjeżdżać, bo jest narciarzem. Nowego prezydenta jeszcze nie miałem okazji poznać, ale mam nadzieję, że go poznam. Fajnie, że jest kibicem, ale jednak głównie piłki nożnej i boksu. Mam nadzieję, że sporty zimowe też będą mu bliskie" - opowiadał Małysz.
I tak oto niespodziewanie Nawrocki postanowił skorzystać z zaproszenia. Dzięki temu pożegnanie Kamila Stocha zyskało dodatkową rangę.
Nic więc dziwnego, że Nawrockiego witano z honorami, a pierwszy czekał na niego sam Adam Małysz, który wręczył mu nawet plastron startowy z numerem "80".
Ledwo Nawrocki pożegnał Stocha, a tu takie doniesienia. Małysz przerwał milczenie i oficjalnie ogłosił
Po całym wydarzeniu "Orzeł z Wisły" ujawnił też, o czym rozmawiał z Nawrockim. Można się zdziwić:
"Przywitaliśmy tutaj prezydenta, powiedzieliśmy, że witamy w końcu na skokach. Pan prezydent powiedział, że przeczytał, że stwierdziłem, że lubi bardziej inne sporty, więc uznał, że musi nas odwiedzić" - cytuje słowa Małysza portalem sport.pl.
Na tym nie koniec, bowiem z usta Nawrockiego padał też jasna deklaracja:
"Po konkursie pan prezydent powiedział: 'Będę was odwiedzał, bo mi się bardzo podobało'" - wyjawił Adam Małysz.
ZOBACZ TAKŻE:
Żona Małysza przerwała milczenie tuż przed świętami. Jest tak, jak ludzie myśleli
Małysz nie czekał dłużej z wieściami z weekendu. Ze smutkiem potwierdził. To koniec








