Reklama

Reklama

Reklama

Królowa disco polo wróciła i nie zwalnia tempa. Shazza o leczeniu i terapii nowotworu

Shazza od 30 lat króluje na scenie disco polo. Jej przeboje znają chyba wszyscy. "Baiao Bongo", "Bierz co chcesz", czy "Egipskie noce" - niektóre z nich do dzisiaj grane jest na weselach i domowych prywatkach. Artystka otrzymała wiele wyróżnień, zdobyła dwie platynowe i aż cztery złote płyty, tym samym wpisując się w historię polskiej muzyki. Niestety, jakiś czas temu gwiazda wyznała, że od kilku lat choruje na nowotwór. Jak się czuje teraz?

Shazza choruje na nowotwór

Shazza, a właściwie Marlena Magdalena Pańkowska od trzech dekad jest niekwestionowaną królową disco polo. Gwiazda zaskoczyła swoich fanów niedawnym wywiadem w "Pytaniu na śniadanie", gdzie przyznała, że od lat zmaga się z nowotworem

"Ostatni czas nie był dla mnie najłatwiejszy - nie chciałam epatować tym. Doszłam do wniosku, że może teraz jest to odpowiedni moment, żeby o tym powiedzieć, bo my nadal pracujemy - ja się nie poddałam (...). Kilka lat temu zachorowałam na chorobę nowotworową. Mam wspaniałego profesora, który się mną opiekuje (...). W tej chwili jestem podczas drugiej terapii" - mówiła w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem.

Reklama

Shazza szczerze o leczeniu i terapii

Teraz Shazza udzieliła wywiadu dla "Faktu" i szczerze odpowiadała na pytania o chorobę. Przyznała, ze zdecydowała się wyznać prawdę, żeby uciąć wszystkie plotki i spekulacje, jakie krążyły na jej temat w show biznesie. "Zamiast załamać się i płakać, pomyślałam, ile dobrego mogę jeszcze dać innym od siebie. Dlatego też kontynuuję pracę. Koncerty są najlepszym psychicznym antidotum na moją chorobę" - mówiła.

Gwiazda uważa, że najlepszą terapią jest dla niej dalsza aktywność zawodowa. Na scenie czuje się pełna energii i chęci do pracy. Siedzenie w domu i myślenie o leczeniu, nie przyniosłoby jej nic dobrego. 

Okazuje się, że podobnego zdania są lekarze, którzy zajmują się terapią Shazzy. Jeśli dobrze się czuje, to ma nie rezygnować z koncertów, ponieważ dają jej radość i satysfakcję. Jednocześnie wokalistka przyznaje, że podczas wywiadów, pracy w studiu i śpiewania na scenie, udaje jej się zapomnieć o szpitalu. 

Shazza podkreśla, że plotki o tym, że zniknęła nie były prawdziwe. Dodaje również, że to nie choroba wykluczyła ją z pracy na kilkanaście miesięcy, ale pandemia. 

O nowotworze dowiedziała się podczas rutynowych badań, bo jak sama mówi, zawsze dbała o swoje zdrowie i wykonywała zalecane testy. "Te nie wykazały nic niepokojącego, natomiast wykonałam także rezonans magnetyczny, który wykazał pewne nieprawidłowości. Potem skierowano mnie do badań histopatologicznych, po których otrzymałam diagnozę" - opowiada artystka. Mówi też, że miała duże szczęście, że chorobę wykryto we wczesnym stadium, dlatego dziś, będąc pod opieką lekarzy, może cieszyć się pracą i życiem oraz marzyć o przyszłości.

***

Zobacz także:

Królowa disco polo Shazza wraca na tron. Tak teraz wygląda bogini muzyki rozrywkowej!
Shazza pomimo choroby nie zwalnia tempa. "Praca jest najlepszym lekarstwem"
Królowa disco polo kończy 55 lat! Tak zmieniała się Shazza

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Shazza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »