Wydawać by się mogło, że przez ostatnie lata Kinga Rusin miała jak w raju. Dziennikarka porzuciła pracę w "Dzień Dobry TVN" i ruszyła w świat. W zwiedzaniu globu towarzyszy jej ukochany Marek Kujawa.
Rusin pozostaje jednak w stałym kontakcie z fanami, z którymi dzieli się przemyśleniami i chwali kolejnymi egzotycznymi kierunkami, w które się udaje.
Kinga Rusin ma problemy
Ostatnio nie miała jednak już tak dobrych wieści. Jak się przyznała, długo nie mówiła publicznie o swych problemach, ale postanowiła to zmienić, bowiem wszystkie jej plany musiały ulec zmianie. Powodem okazała się poważna kontuzja.
"Byłam pewna, że moja kontuzja szybko się wyleczy. Nawet tu o niej ani razu nie wspomniałam. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że to coś poważnego. A teraz zrobiłam kolejny rezonans i niestety - moja ręka wymaga dalszego leczenia i intensywnej rehabilitacji, jeżeli chcę wrócić w przyszłym sezonie do uprawiania na 100 proc. moich ukochanych sportów" - żaliła się fanom.
Z tego powodu trzeba było odwołać wyjazd do Brazylii, na który tak się cieszyli wraz z Markiem. Para musiała "zadowolić" się wyjazdem do Hiszpanii. W miniony piątek Kinia nadała nowy komunikat, chwaląc się fotkami ze słonecznej Malagi.
Ciąg dalszy kłopotów w raju Kingi Rusin. Nie jest dobrze
"Codziennie dostaję lekcję pokory - ból towarzyszy mi przy każdym ruchu" - wyznała Kinga, potwierdzając, że jest naprawdę źle.
W tej kiepskiej sytuacji, w której się znalazła, postanowiła szukać pozytywów. Przyznała, że cieszy się, że nie musi marznąć w kraju i może cieszyć się słońcem Hiszpanii.
Potem dodała, że o takim "sanatorium" można marzyć i trzeba to docenić. Na koniec zwróciła się do ludzi, dziękując im za ogrom wsparcia.
"Ech, gdyby można było jeszcze trochę przyspieszyć to leczenie... Ps. Dziękuję za wszystkie miłe słowa i życzenia powrotu do zdrowia. Wierzę w moc słów i sprawczość dobrej energii od życzliwych ludzi.









