Reklama

Reklama

Reklama

Kinga Rusin kibicuje nowemu związkowi córki. To niezła partia!

Kinga Rusin (45 l.) nieco się martwiła. Wszystko wskazywało na to, że córka, która świetnie czuje się w USA, po studiach nie wróci do Polski. Teraz pojawiła się nadzieja.

Coraz częściej zastanawia się, kiedy minęło tych prawie 20 lat. Kinga Rusin doskonale pamięta moment, gdy urodziła pierwszą, wyczekiwaną córeczkę Polę. Jej pierwszy uśmiech, kroczki, słowa... 

Wtedy czekała na ten czas, kiedy dorośnie, i stało się, dzisiaj Pola jest samodzielną kobietą. Studiuje dziennikarstwo w Nowym Jorku i choć Kinga każdego dnia rozmawia z nią przez komunikator internetowy Skype, to wie, że dziewczyna właśnie zaczęła swoje dorosłe życie.

Pola od dziecka marzyła o tym, by uczyć się w Stanach Zjednoczonych. Pierwszą próbę podjęła trzy lata temu, kiedy wyjechała na pół roku do USA, by spróbować swych sił w innej niż polska szkole. Ostatecznie wróciła i maturę zrobiła w Polsce. Ale o marzeniach nie zapomniała.

Reklama

W sierpniu ubiegłego roku rozpoczęła pierwszy rok studiów dziennikarskich na prywatnej katolickiej uczelni St.John’s University w Nowym Jorku. Dziewczyna szybko zadomowiła się w jednym z największych i najszybciej żyjących miast świata. Znalazła tu wielu nowych kolegów i koleżanek. W szkole ma ciekawe przedmioty, a na naukę poświęca dużo czasu, bo po mamie jest prymuską. Czas spędza na zajęciach, albo spacerach po mieście ze znajomymi. 

Stany zafascynowały ją tak bardzo, że wcale nie ciągnęło jej do Polski. Dziennikarka codziennie kontaktuje się z córką, więc także zaczęła dostrzegać, że Polę wciągnęło nowe środowisko i życie za oceanem. Wie, że jej córka jest dorosła, sama podejmuje decyzje. Ale bała się, że jeżeli Pola spotka w USA miłość, jej relacje z Polską rozluźnią się jeszcze bardziej. 

Dlatego odetchnęła z ulgą, kiedy okazało się, że córka zakochała się w chłopaku, który na stałe mieszka w Polsce. To napełniło ją nadzieją, że dziewczyna częściej będzie chciała rezerwować loty do Warszawy i będą mogły regularnie się spotykać. A po ukończeniu studiów córka wróci do Ojczyzny.



Czytaj dalej na następnej stronie

Wybrankiem Poli jest Andrzej Opłatek (19 l.), Mistrz Polski juniorów w skokach przez przeszkody. Według rankingu Polskiego Związku Jeździeckiego, jest on najlepszym polskim juniorem, członkiem Kadry Narodowej trenowanym przez jednego z czołowych polskich szkoleniowców - Krzysztofa Ludwiczaka. 

W tym roku zwyciężył już na Cavaliadzie, a Pola, choć dzielił ich ocean i wynosząca sześć godzin różnica czasu, z wypiekami na twarzy na żywo śledziła w Internecie wyniki przejazdów ukochanego.

Jazda konna to ich wspólna pasja. Pola ma dwa konie i przez kilka lat trenowała jeździectwo w ośrodku przygotowań olimpijskich w Holandii. Pasję do jeździectwa poświęciła dla nauki. 

Z Andrzejem nie poznali się jednak podczas imprezy hippicznej. Połączyła ich woda, bo oboje uprawiają kitesurfing.

Kinga dotąd z dużą rezerwą podchodziła do osób z otoczenia swoich córek. Obawiała się, że chęć przebywania w towarzystwie Igi czy Poli wynika nie z potrzeby prawdziwej przyjaźni, ale z tego, że dziewczynki mają znanych z telewizji rodziców. Tym razem jest inaczej. 



Czytaj dalej na następnej stronie

Z początku martwiła się, jak każda matka, o to, czy córka dobrze ulokowała uczucia. Jednak z czasem dostrzegła, że Pola jest szczęśliwa. Wprawdzie ze swoim chłopakiem nie widują się często, ale Wielkanoc spędzili razem, Andrzej odwiedził ją w Nowym Jorku. Teraz córka wybiera się do Polski już w maju, a po zakończeniu semestru przyjedzie na dłużej. 

- Kinga polubiła Andrzeja i jest pod wrażeniem jego szarmanckiego zachowania. Jest spokojna i nie ma nic przeciwko tej znajomości - zdradza "Dobremu Tygodniowi" koleżanka dziennikarki z TVN-u.

Wybranek Poli pochodzi z Turku. Jego rodzina jest znana i szanowana w miasteczku i okolicy. Chłopak jest jedynakiem. Rodzice specjalnie dla niego wybudowali ośrodek jeździecki. 

- Miała to być mała stajnia, w której Andrzejek mógłby trzymać swoje dwa, trzy konie, ale z czasem to miejsce się rozwinęło - opowiada jego ojciec, Andrzej Opłatek. 

Dziennikarka szanuje to, że rodzice chłopaka tak bardzo dbają o jego rozwój i inwestują w niego. Ona podobnie podchodzi do wychowania Poli. Mimo młodego wieku wybranek córki także jest bardzo samodzielny. Wyprowadził się z rodzinnego domu i zamieszkał w wyremontowanym dworku przy stajni. 

Jego rodzice są bardzo zamożni. Ich firma produkująca drewno ma trzy zakłady produkcyjne zatrudniające blisko tysiąc pracowników, a ich drewno kupuje m.in IKEA. Stać ich na wiele, ale Andrzej na wszystko musiał zapracować sam. 

Kingę cieszy, że zasady panujące w jego rodzinnym domu są spójne z tym, co ona wpajała dziewczynkom. Wierzy, że dzięki tym wartościom będzie dobrym, kochającym partnerem dla Poli.

- Choć jest już dorosła, dla mnie zawsze będzie moją małą, najukochańszą córeczką - powtarza Rusin.

Dobry Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Kinga Rusin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy