Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Kinga Rusin już tego nie ukrywa. Posypały się gratulacje!

Nie da się ukryć, że związek Kingi Rusin i Marka Kujawy ma się w najlepsze! Mimo że jakiś czas plotkowano o kryzysie, to dziennikarka tymi zdjęciami zamyka usta wszystkim niedowiarkom! I nie ma zamiaru ukrywać swojego szczęścia! Na swoim Instagramie opublikowała przejmujący wpis. Od razu posypały się gratulacje!

Kinga Rusin jakiś czas temu postanowiła porzucić życie w Polsce i udać się niekończącą się podróż na krańce świata. Była gwiazda "Dzień Dobry TVN" jakiś czas była w Azji Południowej, a potem wybrała się na parę europejskich wypraw.

Niedawno poinformowała swoich fanów, że przebywa w Afryce. Kina jest w stałym kontakcie ze swoimi fanami i na bieżąco relacjonuje na Instagramie swoje egzotyczne wojaże. Wszystko wskazuje na to, że praca z dala od telewizji jej służy, bo na opublikowanych zdjęciach wygląda kwitnąco.

Być może jest to również zasługa jej związku z Markiem Kujawą. Prezenterka opowiedziała kiedyś w wywiadzie dla "Gali", jak wyglądało ich pierwsze spotkanie. Nic nie zapowiadało, że coś może ich połączyć. Para poznała się na Rodos, gdzie Rusin udała się na wakacje ze swoją przyjaciółką.

Reklama

Teraz Rusin pochwaliła się fotką z ich 11. rocznicy związku. Zakochani udali się na jeden ze szczytów, by właśnie tam celebrować kolejny rok razem.

Fani byli zachwyceni i od razu życzyli parze kolejnych lat razem. Nie zabrakło gratulacji i komplementów.

A wy czego im życzycie?

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Kinga Rusin | Marek Kujawa | TVN SA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »