Reklama

Reklama

Reklama

Kazimierz Marcinkiewicz musi przeprosić "Isabel". To jednak nie wszystko!

Kazimierz Marcinkiewicz (62 l.), były premier RP, stara się zapomnieć o feralnej ciągłości zdarzeń - rozstaniu z żoną, związaniu się z Izabelą i rozpadzie ich związku w atmosferze skandalu. Związek ten od początku do końca obserwowała cała Polska.

Kazimierz Marcinkiewicz był jedną z ważniejszych osób w kraju, a jego życie uczuciowe przekreśliło jego przyszłość. Były premier Polski rozstał się z drugą żoną, "Isabel" w tragicznej atmosferze. Nic więc dziwnego, że powiedział wówczas słowa, które teraz musi cofnąć.

Kazimierz Marcinkiewicz musi przeprosić byłą żonę

Według wyroku sądu z czerwca tego roku, Kazimierz Marcinkiewicz musi przeprosić swoją byłą żonę Izabelę "Isabel" Olchowicz za nazwanie jej "stalkerką". Był premier RP musi także usunąć wpisy szkalujące byłą żonę, zapłacić koszta sądowe w wysokości 200 zł, a także umieścić przeprosiny o następującej treści:

Reklama

"Ja, Kazimierz Marcinkiewicz, przepraszam Panią Izabelę Olchowicz-Marcinkiewicz za przywoływanie jej osoby na forum publicznym na przestrzeni ostatnich lat w kontekście nieprawdziwych informacji na temat jej życia prywatnego, tematu rozwodu, alimentów i niealimentacji oraz za publiczne działania medialne, w tym za bezpodstawne i bezprawne wielokrotne użycie obraźliwego w stosunku do Pani Olchowicz-Marcinkiewicz określenia "stalkerka".

Jak Kazimierz Marcinkiewicz zareagował na wyrok? Według Gazety.pl były premier "nie zna takiego wyroku", a wszelkie kwestie związane z Izabelą Olchowicz-Marcinkiewicz uważa za "zamknięty rozdział".

Kazimierz Marcinkiewicz i Izabela Olchowicz: związek, który obserwowała cała Polska

Związek Kazimierza i Izabeli Olchowicz ujrzał światło dzienne w 2009 roku i to bynajmniej nie przez paparazzich. Para została przyłapana podczas okazywania sobie czułości w studiu nagraniowym. Młoda blondynka stroiła sobie żarty, pokazywała ukochanemu kozaczki, a on czule mówił do niej "Isabel" i zapewniał o swoim uczuciu do niej.

To dla Izabeli Kazimierz zostawił swoją dotychczasową żonę i czworo dzieci, za co został publicznie zlinczowany. Był to dopiero początek kłopotów.

Ostatecznie były premier RP i młoda poetka wzięli ślub. Związek stał się na tyle medialny, że występowali w sesjach do magazynów, udzielali wywiadów, a nawet mieli swoją okładkę w "Vivie!". Marcinkiewicz pracował za granicą w instytucjach bankowych i zabierał żonę ze sobą.

W 2014 roku Izabela Olchowicz-Marcinkiewicz doznała uszkodzenia lewej ręki wskutek wypadku. Ostatecznie żona Marcinkiewicza nie była zdolna do pracy. Kiedy para rozwodziła się w 2016 roku, sąd przyznał "Isabel" alimenty w wysokości 5000 złotych. Niestety, Kazimierz był w stanie płacić jedynie kwotę 500-1000 złotych.

Alimenty stały się kością niezgody pomiędzy byłymi kochankami. Nie dość, że kariera Marcinkiewicza przez związek z młodszą o 22 lata kochanką całkowicie została zniszczona, to jej nieustępliwe żądania płatności doprowadziły go do skraju wyczerpania nerwowego. To właśnie w swoim słynnym oświadczeniu nazwał swoją żonę "stalkerką", za co musi teraz przeprosić.

Karma bywa przewrotna, nieprawdaż?

Zobacz też:

Kazimierz Marcinkiewicz zmienił się nie do poznania. Ma umięśnione ciało

Nie do wiary, jak teraz żyje Kazimierz Marcinkiewicz. "Mam kromkę chleba, czasem nawet z masłem"

Kazimierz Marcinkiewicz mówi o Jarosławie Kaczyńskim? Twierdzi, że "Nienawidzi Polaków"!

Kazimierz Marcinkiewicz składa życzenia Andrzejowi Dudzie. Mocne słowa!


pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy