Nie żyje James Van Der Beek z "Jeziora marzeń"
James Van Der Beek, którego widzowie znają dzięki roli Dawsona Wade'a Leery'ego w "Jeziorze marzeń", zmarł w środę 11 lutego.
Aktor w ostatnich chwilach życia mógł liczyć na wsparcie bliskich.
Wieczorem jego żona Kimberly poinformowała o odejściu gwiazdora w poruszającym wpisie.
"Nasz ukochany James David Van Der Beek odszedł spokojnie dziś rano. Swoje ostatnie dni przeżył z odwagą i godnością. Jest wiele do powiedzenia na temat jego pragnień, miłości do ludzkości" - napisała żona gwiazdora serialu "Jezioro marzeń".
Van Der Beek przez lata robił wszystko, by zwyciężyć z rakiem jelita grubego, o którym dowiedział się przypadkiem podczas rutynowego badania przeprowadzonego w 2023.
Od tamtej pory jego życie całkowicie się zmieniło, a wraz z rodziną poświęcił całą energię oraz fundusze na leczenie.
Katie Holmes opublikowała prywatny list. Tak pożegnała Van Der Beeka
Katie Holmes postanowiła podzielić się w social mediach zdjęciem odręcznie napisanego listu skierowanego do zmarłego kolegi.
"Ten list powstał z bólem serca. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam być częścią drogi Jamesa. Kimberly, kochamy Cię i zawsze będziemy przy Tobie oraz Waszych pięknych dzieciach" - zapowiedziała Katie Holmes w opisie.
W poruszającym liście zwróciła się wprost do Van Der Beeka.
"James, Dziękuję Ci. (...) Oddychanie tym samym powietrzem w krainie fantazji (...) To jedno z wielu wspomnień - rozmowy o życiu, piosenki Jamesa Taylora. (...) Odwaga. Współczucie. Bezinteresowność. Siła. (...) To była droga prawdziwego Bohatera. Opłakuję tę stratę z ogromną wdzięcznością za ślad, jaki pozostawił w naszym życiu" - brzmi fragment listu.
Zobacz także:
Gwiazdor "Jeziora marzeń" nie żyje. Miał tylko 48 lat, szczegóły zasmucają
Joanna Kulig zwykle nie mówi o prywatnym życiu. Zwierzyła się z trudnych chwil jak nigdy dotąd








