Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Karol Strasburger chce mieć dziecko?! Zaskakujące wieści tygodnika!

Karol Strasburger (70 l.) potrzebował czasu, aby odzyskać chęć życia. Długo nie widział, że szansa na lepszy los jest tuż obok. Dziś kocha i jest kochany.

"To nie tak, że ból przemija. Smutek po kimś, kogo się szanowało i kochało przygasa, ale nie kończy się nigdy" - mówił kilka miesięcy temu Karol Strasburger. 

Reklama

Wciąż ma w pamięci ukochaną Irenę, która odeszła cztery lata temu. Bardzo mocno przeżył jej śmierć i musiało minąć sporo czasu, nim odnalazł w sobie siłę, by iść dalej. Nie ukrywał, że nie potrafi tego zrobić sam. Dał sobie prawo do szczęścia, a los okazał się łaskawy. Radosny, pełen energii do pracy - taki jest dziś Karol.

Możemy go oglądać w "Familiadzie", serialu "Pierwsza miłość", na deskach teatru. Zagrał samego siebie w "Pensjonacie nad rozlewiskiem", trwają też zdjęcia do drugiej części Planety singli" z jego udziałem. Jest aktywny nie tylko zawodowo: gra w tenisa, jeździ na nartach, uprawia kolarstwo, podróżuje kamperem...

A to wszystko za sprawą wyjątkowej kobiety, dzięki której dni aktora nabrały radosnych barw - jego menadżerki Małgorzaty Weremczuk (33 l.).

"Na temat naszej relacji media, o wiele za wcześnie, rozpisywały się, tworząc krzywdzące nas i naszych bliskich scenariusze, a tym samym, dając pole do przykrych i niesprawiedliwych komentarzy, jakich nie szczędzili nam internauci" - mówi "Na Żywo" Małgorzata. 

Oboje po trudnych doświadczeniach potrzebowali czasu, by się odnaleźć. Ich więź rodziła się długo, na gruzach. Ale to z nich z czasem powstały silne fundamenty...

Karol i Małgorzata poznali się w 2006 r. na weselu przyjaciół. Ona była wówczas wokalistką i agentką Macieja Kuronia.

Ich znajomość rozwinęła się jednak dwa lata później, gdy pracowała jako menadżerka restauracji. To właśnie to miejsce upodobał sobie aktor z żoną - przyjeżdżali tam na czerwony barszcz, pierogi i naleśniki. Między paniami nawiązała się nić porozumienia, która przerodziła się w przyjaźń.

"Kiedy Gosia dowiedziała się od Karola, że Irena jest chora na nowotwór, ogromnie to przeżyła" - mówi tygodnikowi znajoma gwiazdora. - "Robiła wszystko, by choć na chwilę zapomnieli o tym, co złe. Swoją siłą charakteru i dojrzałością bardzo im wtedy pomogła" - dodaje.

Niestety, w nocy z 9 na 10 grudnia 2013 r. Irena przegrała z chorobą. Karol kompletnie się załamał, zastanawiał się nawet, czy nie skończyć ze swoim życiem.

"Czy myślałem o samobójstwie? Człowiek zostaje sam i myśli sobie: ‘No cholera, czy ja w ogóle mogę dalej żyć, czy to ma sens?’. Tak, są takie myśli. Myślę, że nie ma nikogo, kto by ich nie miał w podobnej sytuacji" - przyznał w wywiadzie z Wojciechem Jagielskim. 

Nie wiadomo, czy udźwignąłby ciężar tej straty, gdyby nie grono przyjaciół, w tym właśnie Małgorzata. Była przy nim codziennie. Gdy zajęta obowiązkami nie mogła odwiedzać go w domu, dzwoniła, pytała, czy nie potrzebuje pomocy, a czasem zdecydowanym słowem budziła go do rzeczywistości, w której czuł się bezradny. Nie mając siły na to, by pilnować zawodowych spraw, poprosił Małgosię, by została jego menadżerką.

"Postarała się na nowo zorganizować moje życie, by uporządkować cały ten chaos. Pilnowała grafiku, umów, płatności, obiegu korespondencji i setek telefonów oraz e-maili, na które ja wówczas nie miałem ochoty odpowiadać" - zdradza "Na Żywo" Karol. "Kiedy potrzebowałem rozmowy - była, słuchała, podtrzymywała na duchu albo zwyczajnie milczała i czasem uroniła łzę razem ze mną" - dodaje.

Małgorzata, zapytana o wsparcie aktora po śmierci żony, w jednym z wywiadów powiedziała:

"Przyjaźń to nie słowo, to obietnica, w której obie strony wiedzą, że gdy nadejdą czarne chmury, to nigdy żadne z nich nie może pozostawić drugiego samego w tej ciemności". 

Wkrótce role się odwróciły - to ona potrzebowała wsparcia Karola, gdy jej małżeństwo zaczęło się rozsypywać. Mogła liczyć na jego doświadczenie i życiową mądrość. To on przekonywał ją, by nie przekreślała wszystkiego i ratowała związek. Nie udało się i w 2017 r. zapadła decyzja o rozwodzie, który teraz został sfinalizowany.

Kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością z każdym dniem stawali się sobie coraz bliżsi. Aż zrozumieli, że osobiste szczęście mieli cały czas na wyciągnięcie ręki. Ci, którzy ich znają, twierdzą, że nie dzieli ich nawet różnica wieku. Podobnie odczuwają świat, mają wspólne grono znajomych, zbliżone marzenia, a także pasje: tenis, narciarstwo, pływanie, teatr i kino.

"Metryka nie ma dla nas znaczenia, bo każdy, niezależnie od wieku, ma prawo do miłości i bycia szczęśliwym na swoich zasadach" - tłumaczy Małgosia. "Każdy może wyrażać swoją opinię, ale jest takie przysłowie, że nim zaczniesz kogoś oceniać, załóż jego buty i pójdź jego drogą - spróbuj jego łez, upadnij tam gdzie on upadł i spróbuj się podnieść, a potem będziesz miał prawo ocenić jego życie" - dodaje. 

Czy z Karolem zdecydują się na ślub? Zechcą mieć dziecko, którego do tej pory los im nie dał?

"Nigdy nie chciałem opowiadać o prywatnych sprawach. Miłosne wyznania w wywiadach, na które pozwolili sobie moi koledzy, zakończyły się rozstaniami, więc jestem ostrożny" - mówi "Na Żywo" aktor.

"Ale mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że jesteśmy z Małgosią szczęśliwi. Każde z nas przeszło długą drogę, na której los stawiał nam życiowe zakręty i to nas połączyło. To artystka, jak ja więc mamy podobną wrażliwość. Uwielbiam, jak jest obok, wzruszam się, gdy śpiewa, bo ma ogromny talent wokalny. Na wcześniejszych etapach mojego życia zdarzało mi się mijać z drugą osobą, a dom był, bo był. Dziś wiem, że z Małgosią mogę stworzyć nowy, prawdziwy, budowany od fundamentów, ciepły dom" - dodaje.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Dowiedz się więcej na temat: Karol Strasburger

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje