Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Jarosław Kret nadal bez pracy! Beata Tadla załatwi mu fuchę?

Nie mogli pozwolić sobie na długie bezrobocie. Beacie Tadli (41 l.) już udało się znaleźć zatrudnienie. Teraz chce pomóc ukochanemu, Jarosławowi Kretowi (52 l.).

Choć telewizja Nowa TV nie rozpoczęła jeszcze nadawania, zespół pracowników już przygotowuje się do debiutu stacji. Wśród nich jest Beata Tadla, która zapoznaje się z ekipą. Niebawem poprowadzi z nią programy informacyjne.

Dziewięć miesięcy po utracie pracy w TVP dziennikarka znów jest w swoim żywiole. "Moje życie to informacja, w tej dziedzinie dziennikarstwa chcę się spełniać" - powiedziała w jednym z wywiadów.

Tadla wyznała, że nie przyjęła propozycji udziału w programach rozrywkowych, takich jak "Taniec z gwiazdami" czy "Azja Express". Konsekwentnie szukała pracy na miarę swoich marzeń, mimo że w czerwcu br. bez zajęcia został także jej partner Jarosław Kret. "Miałam już kilka razy nowe otwarcie i rzeczywiście, mam kolejne. Następnego dnia, gdy dobra zmiana zmiotła mnie z TVP, wzięłam się do roboty" - mówiła, przekonując, że nie przejmuje się trudną sytuacją.

Znajomi dziennikarki twierdzą jednak, że robiła dobrą minę do złej gry. "Bez pracy straciła stałe źródło dochodów. Tymczasem trzeba było spłacać raty kredytu w wysokości 860 tys. zł, jaki zaciągnęli z Jarkiem na zakup 160-metrowego segmentu w Wawrze pod Warszawą" - zdradza informator "Na żywo".

Reklama

Ambicja Jarka ucierpiała

Gdy dziennikarka dostała propozycję pracy z Nowa TV, nie posiadała się ze szczęścia. "Władze TVP dały wspaniały prezent nowym telewizjom, bo nie muszą długo szukać na rynku. Mnóstwo ludzi znajdzie pracę" - skomentował to Jarosław Kret.

Rzeczywiście, w Nowa TV zatrudniono wiele osób pracujących wcześniej na Woronicza, m.in. Jarosława Kulczyckiego, Marka Czyża czy Joannę Dunikowską. Jednak sympatyczny pogodynek nie został zaproszony do współpracy...

"Jarek to, że nie ma pracy, odbiera jako ujmę na honorze" - mówi znajomy pary. "Naprawdę się martwi, bo musi przecież płacić alimenty na syna z poprzedniego związku. Nie chciałby być także na utrzymaniu ukochanej. Myślał, że po zwolnieniu z TVP od razu dostanie jakąś ciekawą propozycję. Niestety, na nic się na razie nie zanosi" - kwituje źródło tygodnika.

Beata rozumie rozterki partnera. I robi, co może, by przypomnieć o Jarku potencjalnym pracodawcom. Gdy TVN zaprosił ją na roast Michała Szpaka, zadbała, by podczas jej wystąpienia wyemitowano zabawną prognozę pogody w wykonaniu Kreta.

Jak udało się dowiedzieć tygodnikowi, Tadla stara się także przekonać szefostwo Nowa TV, że stacji przydałby się sprawdzony i lubiany pogodynek. Taki jak Jarek.

Czy gwiazda zdoła załatwić ukochanemu pracę?

***

Zobacz więcej z życia celebrytów:

Na żywo
Dowiedz się więcej na temat: Beata Tadla i Jarosław Kret

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »