Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl
Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »

Jarosław Kret: Dlaczego lepiej mu bez rodziny?

Choć ma brata bliźniaka, nie utrzymuje z nim kontaktu. Odciął się też od matki. Nie przedstawił jej nawet swojej ukochanej Beacie. Czy pojedna się z rodziną?

Pogodny, uśmiechnięty, skłonny do żartów. Gdy Jarosław Kret (53 l.) zapowiada pogodę w Nowa TV, sprawia wrażenie człowieka szczęśliwego. Zdarza się, że podczas emisji programu "24 godziny" wdaje się w pogawędki ze swoją ukochaną Beatą Tadlą (42 l.).

Reklama

W oczach pogodynka widać wtedy wesołe ogniki. Choć to program na żywo, prezenter pozwala sobie na komplementy wobec kobiety swego życia. Jak się jednak okazuje, nadal nie przedstawił swojej wybranki matce. Ta bolesna prawda i inne mało przyjemne fakty z życia Jarka ujrzały światło dzienne podczas realizacji programu "Kossakowski. Być jak" w stacji TTV.

Program Przemysława Kossakowskiego polega na tym, że poznaje on blisko jedną z gwiazd polskiego show-biznesu. Rozmawia z nią, jej rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami, stawia trudne pytania, by w finale show wcielić się w swojego rozmówcę, także fizycznie. Odcinek z udziałem pogodynka był nietypowy. Jarek nie życzył sobie, by prowadzący kontaktował się z najbliższymi mu osobami, bratem bliźniakiem - Jackiem Kretem (53 l.), muzykiem zespołu Poparzeni Kawą Trzy - ani z jego matką.

Przed 11 laty mama i brat gwiazdora uczestniczyli aktywnie w jego życiu. Przychodzili na promocje jego książek. Dziś nie utrzymują kontaktu. - Zacząłem uciekać przed rodziną, która mnie osaczała - wyznał Jarek podczas górskiej wycieczki z Przemkiem.

- Jak zacząłem się odcinać, moja matka zaczęła za mną podążać, upiornie wręcz. Wchodziła nawet w zalążki moich związków - stwierdził gorzko. Dodał, że po narodzinach jego syna Franka (7 l.) matka chciała ingerować w sprawy dotyczące wnuka, a przez to kontrolować także syna. - Powiedziałem dosyć, do widzenia! - skwitował dobitnie pogodynek.

Ukochana Kreta zapewniła, że rozumie, dlaczego ten nie przedstawił jej matce. - To jest Jarka wybór, nic na siłę - powiedziała. Dodała, że chętnie pozna mamę partnera. -Myślę, że on czuje się trochę skrzywdzony przez relacje rodzinne - wyznała Tadla.

Równie trudne, a może trudniejsze są relacje Kreta z bratem. W finale programu Kossakowski, ucharakteryzowany na Jarka i wcielający się w niego, porównał posiadanie bliźniaka do... bycia zaatakowanym przez pasożyta. - To jest tak, jakbyś przez pół życia nosił na sobie hubę. Z jednej strony kochasz go, z drugiej chcesz się od niego uwolnić - powiedział Przemek. Jarek nie zaprzeczył, że tak właśnie myśli.

Gdy tygodnik "Na żywo" zadzwonił do Jacka Kreta z prośbą, by ustosunkował się do zarzutów brata, powiedział: "Jedynym komentarzem będzie brak komentarza".

Czy teraz zaatakowany publicznie przez Jarka, zdecyduje się na męską z nim rozmowę i wyjaśni niedopowiedzenia?

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Kret

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje