Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jan Frycz: Wielka próba dla jego związku!

Jak donosi "Na Żywo", praca w stolicy coraz gorzej wpływa na małżeństwo aktora Jana Frycza (64 l.). Jego córka martwi się, że ojciec powtórzy błędy z przeszłości. Czy gwiazdor posłucha jej rad?

Jest genialnym aktorem, a bilety na spektakle z jego udziałem rozchodzą się błyskawicznie. 

Reklama

Nic więc dziwnego, że Jan Frycz kalendarz zawodowy ma wypełniony po brzegi – od jesieni bez przerwy przebywa w stolicy, gdzie był pochłonięty próbami do premiery dwóch przedstawień w tutejszym Teatrze Narodowym.

I choć doskonale wie, że zawód aktora wiąże się z częstymi wyjazdami, tak długa nieobecność w rodzinnym Krakowie, również podczas weekendów, jest dla niego bardzo trudna. 

"Próbowałem odnaleźć się w Warszawie, ale nie umiem się „przesadzić”. Idę ulicami Krakowa i wiem, że jestem stąd. Do Warszawy przyjeżdżam do pracy" – mówił w jednym z wywiadów. 

Nie tylko aktor źle znosi samotność. Także jego żona, Małgorzata, bardzo przeżywa rozstanie. Nie tak wyobrażała sobie ich małżeństwo...

Popełnił wiele błędów

Ukochana aktora jest prawniczką w jednej z krakowskich kancelarii i nie bierze pod uwagę przeprowadzki do stolicy. 

"Jan chciałby ją mieć tu na miejscu, przy sobie, ale Małgosia nie może ot tak rzucić swojej pracy" – zdradza w rozmowie z „Na żywo” znajomy rodziny.

Choć ta sytuacja męczy ich oboje, Frycz na razie nie chce podejmować żadnych decyzji...

Na szczęście gdy nie ma ochoty wracać do hotelowego pokoju, Jan zawsze może złożyć wizytę córce Oldze (32), która cztery miesiące temu uczyniła go dziadkiem Helenki. 

Aktor docenia to, że po latach nieporozumień znów jest mile widzianym gościem w domu córki. A ta nie ukrywa, że jej zdaniem ojciec powinien porozmawiać z Małgorzatą i wspólnie rozwiązać problemy. 

Olga martwi się, bo widzi, że samotność bardzo źle wpływa na aktora. Jan obiecał córce, że przemyśli sytuację. Doskonale wie, że w przeszłości zawodził kobiety, które go kochały. 

Matka Olgi, Agata, była drugą żoną gwiazdora. Wcześniej, gdy miał 22 lat, poślubił aktorkę Grażynę Laszczyk. To małżeństwo rozpadło się wkrótce potem, gdy na świat przyszła ich córka Gabriela. 

Kiedy Frycz poznał swoją drugą żonę, wydawało się, że tym razem jest gotowy na stworzenie rodziny. Para doczekała się pięciorga dzieci, jednak aktor wyprowadził się z domu, gdy były małe... 

Cały ciężar wychowania tak licznej gromadki spadł na barki Agaty. Żyli skromnie, ale dzięki mamie niczego im nie brakowało.

Olga długo nie potrafiła wybaczyć ojcu. 

"Po rozwodzie rodziców mama walczyła o nas w sądzie. Musiała udowodnić, że sama da radę wychować mnie i rodzeństwo. A tata? Nie widziałam go chyba osiem lat" – opowiadała. 

Relacje między nimi pogorszyły się, gdy postanowiła zostać aktorką. Jan tego nie pochwalał.

"Mówił, że dla kobiety to jest zawód podobny do prostytucji. To czekanie, czy ktoś cię zechce, negocjowanie stawki. Nie ma w tym piękna" – usłyszała od niego Olga.

Z czasem jednak oboje dojrzeli do szczerej rozmowy. 

"Spotkaliśmy się po latach. Ja już dorosła, on coraz starszy. To było fajne, bo od razu wytworzyła się między nami relacja partnerska" – zdradziła Olga, która chciałaby, żeby jej ojciec nie zaprzepaścił swego małżeństwa.

To ona daje mu wsparcie

Artysta docenia troskę córki i ma zamiar zrobić wszystko, by więcej czasu spędzać z żoną. Choć ostatnie tygodnie były dla niego bardzo trudne, teraz, gdy jest już po premierze spektaklu, z pewnością będzie miał więcej możliwości zaplanowania urlopu. 

Podkreśla, że małżeństwo jest jego odskocznią daje mu poczucie bezpieczeństwa.

"Mam oparcie w Małgosi, mojej żonie. Jest prawnikiem i nie uczestnicząc bezpośrednio w moich rozterkach artystycznych, bardzo mnie wspomaga. Dla aktora to bezcenne" – mówi.

***

Dowiedz się więcej na temat: Frycz Jan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje