Beata Kozidrak od 48 lat jest kolorowym ptakiem polskiej sceny muzycznej. Za oficjalny początek jej kariery uważa się występ w konkursie "Debiuty" na Krajowym Festiwalu Piosenki w Opolu w 1978 roku.
Kozidrak zaśpiewała tam piosenkę "Piechotą do lata". Z czasem w repertuarze Bajmu pojawiły się bardziej drapieżne utwory, a Beata zaczęła eksperymentować z wizerunkiem scenicznym. Ponieważ warunki były skromne, swoje kreacje wymyślała i szyła osobiście.
Beata Kozidrak kocha modę
Miłość do mody pozostała jej do tej pory, jednak z czasem artystka postanowiła pieczę nad swoim wizerunkiem powierzyć specjalistce.
Wybrała Klaudię Gołębiowską, która początkowo nie mogła uwierzyć w swoje szczęście, Jak wyznała w rozmowie z Kozaczkiem, początek znajomości to była czysta magia:
"Nasze drogi skrzyżowały się w marce, w której pracowałam. Menedżerka zadzwoniła do mnie, to był chyba Sopot Hit Festiwal, czy mielibyśmy przestrzeń, żeby dla niej stworzyć stylizację. Musiałam się zastanowić, jak to spójnie połączyć. Zadzwoniła drugi raz no, pomyślałam: to ikona polskiej sceny, może coś fajnego z tego wyjdzie. No i wyszło z tego coś fajnego. Między mną i Beatą taka fajna chemia się wywiązała, ona kocha muzykę i kocha modę. Zaproponowała mi współpracę. No ludzie! Beata Kozidrak!"
Beata Kozidrak odrzuciła całą paczkę ubrań
Jak ujawnia stylistka, artystka okazała się osobą, dysponującą naturalnym wyczuciem modowym i ogromną świadomością swojej sylwetki i upodobań.
Jak wspomina Gołębiowska, początki nie były łatwe, zwłaszcza gdy Kozidrak odrzuciła całą pakę przygotowanych dla niej stylizacji:
"Poprosiła mnie, żebym jej zrobiła "looki" na koncerty w plenerze. Pamiętam, jak przyszła paczka ze stylizacjami i to wszystko było niedobre. Chemia to jest jedno, ale trzeba poznać klienta, co lubi, w czym się dobrze czuje. Beata to jest konkret, wie, czego chce. Ja byłam tak zestresowana, no bo jedziesz, myślisz, że będzie dobrze, a tu Beata Kozidrak mówi, że to nie jest dobre. I masz jeden dzień".
Pracownica zaczęła wyprzedawać szafę Kozidrak. Finał był niespodziewany. "Za mało tych rzeczy wzięłam"
Beata Kozidrak od dawna wspominała w wywiadach, że dojrzewa do zrobienia porządków w swojej garderobie, ale jakoś ciągle nie mogła się zebrać. Zadecydował przypadek. Jak wspomina stylistka:
"Twórcy targów "Jestem Vintage!" zaprosili mnie do współpracy, żebym wyprzedała swoją szafę i pomyślałam: a może szafę Beaty Kozidrak? No i zadzwoniłam do Beatki, była u siebie w Hiszpanii i powiedziała, że super pomysł. To był taki wehikuł czasu, aż mi się łza zakręciła".
Popyt przerósł wszelkie oczekiwania. Ubrania, które poszły na pierwszy rzut, rozeszły się w mgnieniu oka. Jak wspomina stylistka:
"Wyciągnęłyśmy parę rzeczy, to było szaleństwo: czy mi sprzedasz, czy mogę zamówić... Więc mówię: Beata, ja chyba za mało tych rzeczy wzięłam. Teraz jadę do niej, dużo rzeczy wybrałyśmy fajnych, Beata jeszcze miała taki pomysł: zróbmy charytatywną zbiórkę i dajmy na schronisko".
Na podobny pomysł wpadła kilka lat temu córka Maryli Rodowicz. Wyprzedaż szafy artystki okazała się wielkim sukcesem, aż do chwili, gdy córka piosenkarki przeprowadziła się na Mazury, a sama artystka w nawale spraw nie ma czasu ani głowy do kontynuowania pomysłu.
Zobacz też:
Kozidrak zobaczyła, gdzie zabrała ją córka, i zalała się łzami. Nie mogła się powstrzymać
Smutne doniesienia o Beacie Kozidrak. Burza w komentarzach po jej występie w Łodzi








