Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jacek Rozenek: Cieszę się, że Małgosia znalazła fajnego faceta

Małgorzata Rozenek (wyrzuciła z dowodu 10 zbędnych lat) dostała propozycję wzięcia udziału w reality show, w którym widzowie zobaczyliby jej codzienność u boku męża i synów z poprzedniego związku. Czy ich ojciec wyrazi na to zgodę?

Rozwód Małgorzaty i Jacka Rozenków był sporym wydarzeniem w świecie show-biznesu. Perfekcyjna pani domu ułożyła sobie życie z byłym piłkarzem Radosławem Majdanem, za którego niedawno wyszła za mąż. Aktor przyznaje, że dłużej podnosił się z kolan. Cierpiał, nie był nawet gotowy, by rozmawiać o niezabliźnionych ranach. W końcu półtora roku temu zwierzył się "Na Żywo": "Każde z nas, Małgosia i ja, poszło w inną stronę. Jesteśmy w swoich związkach szczęśliwi i zakochani. Wszystko jest w jak najlepszym porządku". Czy dziś również podpisałby się pod tymi słowami?

Reklama

Na Żywo: "Prezentuj z pasją", książka, w której zebrał pan swoje doświadczenia jako trenera biznesowego, to podręcznik autoprezentacji?

Jacek Rozenek: - Prezentacji. A jaka to różnica? Zasadnicza. Jeżeli ktoś zabiera publicznie głos, by zaprezentować samego siebie, to mamy do czynienia z egoistą, którego nie warto słuchać. Ja staram się przekonać menadżerów - bo do nich adresowana jest moja książka - do zbiorowego myślenia dla dobra zespołu. Podpowiadam, jak skupić się na priorytetach, pomimo stresu, którym jest każde wystąpienie.

A jakie są pana życiowe priorytety?

- Na pierwszym miejscu stawiam zawsze rodzinę. Potem jest praca, która pozwala zapewnić rodzinie byt.

Rodzinie, czyli?

- Moim synom. Oni są dla mnie najważniejsi.

Zapytam wprost: a Kasia? Plotkowano o waszym rychłym ślubie, a jaka jest prawda?

- Prawda jest taka, że jesteśmy przyjaciółmi, a nie parą. I na pewno nie planuję ślubu. 

Rozstaliście się?

- Jestem sam. Ale mam dla kogo żyć. Powtórzę: najważniejsi są dla mnie moi synowie.

Opiekuje się pan nimi na zmianę z byłą żoną?

- Tak jak to wcześniej uzgodniliśmy. Nie ma między nami żadnych konfliktów na tym tle. Dogadujemy się bez problemów. Niedawno Małgosia sporo podróżowała, więc synowie byli ze mną. Była na drugiej półkuli.

Kibicował jej pan, gdy brała udział w programie "Azja Express"?

- Oczywiście. Doskonale wypadła razem z Radkiem. Trzymałem za nich kciuki, choć przyznam się, że nie śledziłem wszystkich odcinków. Mam jednak sporo pracy.

Radkowi też pan kibicował?

- Przecież jest teraz mężem Małgosi. Życzę im obojgu jak najlepiej i cieszę się, że Małgosia znalazła fajnego faceta, który z prawdziwym zaangażowaniem pomaga nam zajmować się dziećmi. Nigdy nie było w tej kwestii rywalizacji między nami. Radek szanuje to, że jestem ojcem Stasia i Tadzia. Wierzę, że wszystkie ważne decyzje dotyczące moich synów, będziemy podejmować razem z Małgosią.

Pytała już, czy zgodzi się pan na udział synów w nowym reality show, pokazującym codzienne życie jej i jej męża?

- To najbardziej nieprawdopodobna plotka, jaką słyszałem. Nie ma takich pieniędzy, które zrekompensowałyby odarcie z prywatności naszych dzieci. Jestem przekonany, że Małgosia jest dokładnie takiego samego zdania jak ja.

A jeśli?

- To niemożliwe. Biorąc pod uwagę dobro dzieci, żadne z nas nie podejmie takiej decyzji. Na szczęście jestem pewny, że to się nigdy nie zdarzy. Zbyt kochamy nasze dzieci, żeby fundować im taką traumę.

Rozmawiała: Paulina Nawrocka

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje