Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Izabela Skrybant-Dziewiątkowska: Doszło do zdrady?

Gdy rodziła drugą córkę, jej małżeństwo przechodziło trudne chwile. Bojąc się, że od męża usłyszy gorzkie słowa, wolała udawać, że nic się nie wydarzyło. Dziś przestrzega inne kobiety...

Historia Tercetu Egzotycznego to nie tylko ponad pół wieku poruszającej przygody muzycznej, ale też historia płomiennego uczucia, które połączyło wokalistkę Izabelę Skrybant-Dziewiątkowską (76 l.) oraz przystojnego muzyka Zbigniewa Dziewiątkowskiego. Choć związek ten postrzegany był jako wręcz idealny, wiele lat temu wydarzyło się coś, co zachwiało fundamentami ich małżeństwa.

Reklama

Gdy młodziutka, zaledwie 22-letnia, Izabela trafiła do tworzącego się Tercetu Egzotycznego, była rozwódką, próbującą ułożyć sobie życie z innym mężczyzną. Jej nietuzinkowa uroda wzbudzała pożar w niejednym męskim sercu. Podobny los spotkał Dziewiątkowskiego. Muzyk zakochał się w Izabeli i tak długo ją adorował, aż pewnego dnia jej ówczesny ukochany nie wytrzymał i ostentacyjnie wyszedł z ich koncertu. I już nigdy nie pojawił się w jej życiu.

Zbigniew triumfował, teraz już nic nie stało na przeszkodzie, by związał się z tą, którą kochał. Tym bardziej że i ona patrzyła na niego z błyskiem w oku. Para pobrała się, ale sielanka nie trwała długo. Po latach okazało się, że spędzanie ze sobą 24 godzin na dobę prowadzi do znużenia, zazdrości i flirtów. Ten stan przerwała upragniona ciąża, na którą piosenkarka czekała aż 13 lat. Wówczas przyszła na świat Ania. Cztery lata później, przed narodzinami drugiej córki, Kasi, artystka postanowiła zwolnić tempo, wyciszyć się, odpocząć od życia na walizkach i biegania z koncertu na koncert.

Teraz zamierzała więcej czasu poświęcić dzieciom. Wtedy też w jej głowie zaświtała myśl, że przecież jakaś wokalistka mogłaby ją zastąpić w zespole. Ta decyzja omal nie doprowadziła do rozpadu jej małżeństwa. - Gdy oceniam ten krok z perspektywy czasu, myślę, że sam diabeł podpowiedział mi takie rozwiązanie. Miałam znajomą wokalistkę, której zaproponowałam współpracę. Zauważyłam, że Zbyszek bardzo się jej podoba - opowiada gwiazda Tercetu Egzotycznego w książce "Pamelo, żegnaj".

I dodaje: "Tuż przed moim rozwiązaniem zespół pojechał na koncerty. W nocy miałam dziwny sen, który wzbudził u mnie lęk o Zbyszka. Zaczęłam myśleć o całej sytuacji". Wtedy dopiero zrozumiała, że miała przecież alternatywę. - Można było zatrudnić nianię, ograniczyć koncerty, zrobić coś, co nie wymagałoby wprowadzenia do zespołu innej kobiety - dodaje.

Gdy po porodzie leżała w szpitalu, mąż jej nie odwiedził, choć grupa wróciła już z występów. Bukiet kwiatów wręczył jej dopiero następnego dnia, gdy była już w domu. O tym, gdzie był i co robił między koncertami, nigdy nie rozmawiali. - Chciałam, żeby rodzina była w komplecie, by dzieci miały ojca, a ja męża. Dlatego kobiecą ambicję schowałam do kieszeni. Stwierdziłam, że to nie jest najważniejsze - mówi artystka.

Po tym niebezpiecznym życiowym doświadczeniu, które mogło zniszczyć jej małżeństwo, poczuła się w obowiązku ostrzec inne kobiety. - Nie stwarzajcie okazji, w których wasi mężowie mogliby was zdradzić - zaapelowała do płci pięknej. I choć później i ona, i mąż mieli wielu wielbicieli, zawsze trzymali ich na dystans. By nie kusić losu.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Izabela Skrybant-Dziewiątkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL