Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Hellen Miller nago w wannie podczas wywiadu! Wszystko pokazali!

Brytyjska aktorka Hellen Miller (74 l.) udzieliła wywiadu leżąc nago w wannie. Gwiazda wspiera ruch body positive i chciała przekazać tym pewną wiadomość.

Hellen Miller to brytyjska gwiazda, która mimo upływającego czasu zachwyca formą, urodą i ciałem. Jej filmografia bogata jest w znane pozycje. Zagrała m.in. w czarnej komedii "Jak wykończyć panią T.?", filmie przygodowym "Skarb narodów: Księga tajemnic", a nawet w kilku częściach "Szybkich i wściekłych".

Jednak najważniejsze role, jakimi zasłynęła, dotyczą dramatów obyczajowych. Zagrała włoską emigrantkę w "Calu", czy żonę monarchy w "Szaleństwie króla Jerzego".

Jest wszechstronnie utalentowana. Można ją było zobaczyć także na deskach teatru. A wielu widzów pokochało ją za serialowe kreacje, na swoim koncie ma ich kilkanaście. Jej talent doceniano wielokrotnie, aż cztery razy była nominowana do Oskara.

Reklama

Prywatnie Miller jest córką rosyjskiego arystokraty. W 2003 roku otrzymała tytuł szlachecki. Od 1997 roku jest żoną amerykańskiego reżysera i producenta filmowego Taylora Hackforda. 

Aktorka słynie z nienagannych manier i poczucia humoru. Wspiera ideę body positive i wielokrotnie pokazywała, że nie wstydzi się ani swojego wieku ani ciała. W czerwcu aktorka kończy 75 lat.

Ostatnio wystąpiła w programie Jimmiego Fallona. Miller zaskoczyła dziennikarza, ponieważ połączyła się z nim prosto z łazienki, a dokładnie siedząc nago w wannie pełnej piany. Aktorka w ogóle nie wstydziła się i spokojnie odpowiadała na pytania.

 

***

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »