Od pewnego czasu Helena Englert niemal wyskakuje z lodówki. Córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny po przygodach z aktorstwem postanowiła spróbować swych sił także w muzyce.
Helena Englert nie ma problemu z zatrudnieniem przez ojca
Jednak już jej pierwsza piosenka wywołała aferę na pół Polski, a wszystko z powodu nerwowej reakcji pisarki Doroty Masłowskiej.
Wcześniej z kolei Helena musiała się mierzyć z krytyką dotyczącą jej angażu w spektaklu ojca. Co ciekawe, Englertówna wprost przyznała, że to faktycznie ojciec ją zatrudnił "po znajomości".
Trudno nie odnieść wrażenia, że Helena sama nie może się zdecydować, jaką drogą chce podążać. Przepustką do Hollywood miały być wszak studia w Stanach, ale ta szybko się zniechęciła i wróciła do kraju bez dyplomu.
Helena Englert szybko zniechęciła się do nauki w Stanach. "Po co mi ten Oscar?"
Jak niedawno wyjawiła w podkaście "Pierwsza randka", "przez pół roku w Stanach nie odbyła ani jednej wartościowej rozmowy", więc wróciła do kraju. Potem skromnie dodała:
"Po prostu to chyba nie jest tędy droga, bo ja jestem tu szczęśliwsza. I że po co mi ten Oscar? W sensie jakby w ogóle o tym nie jest życie" - stwierdziła.
Za to po powrocie od razu dostała kilka ról w filmach i serialach, bowiem tutaj reżyserzy od razu poznali się na jej... talencie. Oczywiście złośliwi twierdzą, że to wszystko zasługa nazwiska i koneksji rodzinnych.
Tym razem Helena wyparła się nie tylko "pleców", ale i tego, że niby miała łatwiej niż jej rówieśnicy. Okazuje się, że rodzice wcale nie zasypywali ją pieniędzmi. Stwierdziła bowiem, że od 15. roku życia sama na siebie zarabia!
Helena Englert przerwała milczenie ws. rodziców. Jest inaczej, niż ludzie przez lata myśleli
"Moja pierwsza robota była w serialu "Barwy Szczęścia". To było tak, że zapisałam się do agencji i był casting do "Barw Szczęścia" (...) Nagrałam się, potem były zdjęcia próbne na miejscu i nara. Jak (...) zarabiasz jakąś śmieszną stawkę, no to te pieniądze są ogromne dla 15-latki, więc one mi starczyły, z tego, co zarobiłam" - wyznała w podkaście "Imponderabilia".
Na tym nie koniec. W dalszej części rozmowy Helena jednak sobie przypomniała o wsparciu rodziców, ale było to tylko wtedy, gdy wyjechała do wspomnianych Stanów. Szybko jednak zaznaczyła, że Englert i Ścibakówna wysyłali jej tak skromne kieszonkowe, że "i tak na nic nie wystarczało".
"Rzeczywiście, rodzice pomagali mi raz finansowo tylko, jak mieszkałam w Stanach. No i wtedy było tak, że miałam tam moje pieniądze zarobione w złotówkach, tam się wydawało w dolarach, no i jakby dostawałam od nich jakieś kieszonkowe, takie, które i tak mi na nic nie starczało, więc ja i tak z tego, co zarobiłam wcześniej, to sobie dokładałam. A potem to już się chyba sama utrzymywałam" - wyznała zaradna Hela.
Zobacz też:
Tego było już za wiele. Helena Englert przekazała ponure wieści. Nie jest tak, jak ludzie myślą
Doniesienia w sprawie córki Jana Englerta pojawiły się w środę w nocy. Najpierw gala, a teraz to
Helena Englert miała robić karierę w Stanach, ale szybko zmieniła zdanie. Po latach wyznała prawdę








