Helena Englert prężnie stara się o swoje własne miejsce w polskiej branży rozrywkowej. O córce Jana Englerta i Beaty Ścibakówny zrobiło się niedawno głośno przy okazji sporu z Dorotą Masłowską. Pisarka zarzuciła młodej twórczyni, że ta za bardzo zainspirowała się jej twórczością. Sprawa ostatecznie przyniosła Helenie jeszcze większy rozgłos.
Helena Englert nie chce robić kariery w Stanach Zjednoczonych
Englert gościła niedawno w podcaście "Pierwsza randka", gdzie wróciła pamięcią do epizodu bycia w Stanach Zjednoczonych. Córka aktorskiej pary przez jakiś czas miała plany, aby zdobyć tamtejszy rynek. Rzeczywistość jednak ją szybko zweryfikowała.
"Wsiadłam w samolot i po prostu już nigdy tam nie wróciłam. I spotkałam się na jakiejś imprezie z moimi znajomymi w (…) 2020 roku. Spotkaliśmy się (…) i nagle moi znajomi zaczęli rozmawiać o Gombrowiczu. Ja sobie zdałam sprawę, że przez pół roku w Stanach nie odbyłam ani jednej wartościowej rozmowy. Ani jednej głębokiej rozmowy, która wykraczała poza 'Hi, how are you? (...) you look so amazing. Whatever'. I że ja nic nie przeczytałam, niczego się nie dowiedziałam i że nie tęsknię za nikim, kogo tam poznałam" - wspomina Englert.
Helena Englert szybko zrozumiałą, że w Polsce czuje się bardziej szczęśliwa. Wyznała nawet, że... nie potrzebuje Oscara.
"Po prostu to chyba nie jest tędy droga, bo ja jestem tu szczęśliwsza. I że po co mi ten Oscar? W sensie jakby w ogóle o tym nie jest życie".
Zobacz także:








