Krystyna Janda gra epizody
Krystyna Janda jest niekwestionowaną gwiazdą polskiej sceny teatralnej i filmowej. Jej kreacje, jak choćby ambitnej reżyserki Agnieszki w "Człowieku z marmuru" Wajdy, Antoniny Dziwisz w obrazie Ryszarda Bugajskiego czy Marty w "Tataraku" przeszły do historii kina. Polska Akademia Filmowa przyznała jej Orła za osiągnięcia życia.
Aktorka jednak w ostatnim czasie nie pojawia się często na dużym ekranie. Owszem zobaczymy ją w "Lalce" Macieja Kawalskiego, gdzie wcieli się w hrabinę Joannę Karolową. Poprzednio zagrała w "Matkach pingwinów" czy serialu "Królestwo kobiet". Jednak są to zaledwie epizody, które nie pokazują w pełni jej aktorskiego warsztatu. Dlaczego Krystyna Janda nie przyjmuje dużych ról aktorskich?
Krystyna Janda rozczarowana polskim kinem
Janda na pewno woli skupić się na swoim teatrze i to tam można podziwiać jej warsztat. Jednak jest jeszcze jeden powód, o którym aktorka opowiedziała w najnowszym wywiadzie dla magazynu "Pani".
Krystyna Janda jest rozczarowana tym, co proponuje dzisiejsze kino i tematami, jakie poruszają obecnie artyści.
"Zamiast zadawać fundamentalne pytania, wolą się nurzać w codzienności (...). A inteligent zostaje sam, wyśmiewany, (...) marginalizowany" - mówi w nowym wywiadzie dla "Pani" Krystyna Janda.
Jej zdaniem warto przyjrzeć się rodzimej nauce, medycynie, czy prawu.
"To nie smutne, to wręcz tragiczne. Tam się zdarzają prawdziwie antyczne tragedie" - przekonuje.
"Interesują mnie problemy polskiego inteligenta, bo to jest mi bliskie. No i problemy tego kraju. A są to w tej chwili wielkie problemy, wielkie tematy. Tylko najwyraźniej nie interesują scenarzystów i reżyserów" - podsumowuje.
Krystyna Janda odrzuca role
Krystyna Janda wyjaśniła też, dlaczego tak mało jej w kinie. Aktorka ze smutkiem stwierdziła, że odrzuca propozycje, które dostaje, bo są to role nijakie. Przyznała się też, że z tego powodu już jakiś czas temu pożegnała się z kinem.
"Nie są to dla mnie propozycje, dla których warto "zwariować" (...). Większość scenariuszy, które dostaję, to bohaterowie z jednego worka (...). Nie bardzo mnie to interesuje, nie chcę grać w historii polskiego marginesu. Nie obchodzą mnie też obyczajowe opowieści, które nie poruszają żadnych wyższych tematów. W zasadzie już jakiś czas temu wewnętrznie pożegnałam się z ekranem" - wyjaśniła.

Czytaj też:
Janda zważa, że jest za dobrą aktorką, żeby nie grać. Chce umrzeć na scenie








