16 września nastąpiło to, na co wielu fanów polskiego kina czekało od dawna. To właśnie tego dnia w serwisie streamingowym Netflix pojawił się wyczekiwany serial "Lalka" w reżyserii Pawła Maślony. To pierwsza z dwóch planowanych na ten rok ekranizacji najsłynniejszej powieści Bolesława Prusa, bowiem premiera kinowa filmu "Lalka" w reżyserii Macieja Kawalskiego odbędzie się 30 września 2026 roku.
W "Lalce" Netfliksa możemy zobaczyć prawdziwą plejadę gwiazd. W rolę Wokulskiego wciela się Tomasz Schuchardt, z kolei Łęcką gra Sandra Drzymalska. W produkcji wystąpili także między innymi: Magdalena Cielecka, Piotr Adamczyk, Jacek Braciak.
Jak można się było spodziewać, premiera serialowej "Lalki" wywołała wielkie poruszenie i jest szeroko komentowana przez krytyków oraz widzów w mediach społecznościowych. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach odczucia są raczej mieszane.
Pochlebnej recenzji "Lalka" doczekała się choćby w New York Timesie. Dziennikarze tego prestiżowego dziennika twierdzą, że serial może zdobyć serca fanów na całym świecie, zwłaszcza tych, którzy pokochali takie hity jak "Bridgertonowie" oraz "Pozłacany wiek".
Dorota Zawadzka załamana "Lalką" Netfliksa. Ledwie obejrzała pierwszy odcinek, a już musi odpocząć
Zupełnie inne zdanie na temat netfliksowej "Lalki" ma Dorota Zawadzka. Popularna superniania nie kryła rozczarowania i w obszernym wpisie na Facebooku podzieliła się swoim żalem z ludźmi. Nie brakowało mocnych słów.
"Powiem wam szczerze: nie. Nie wiem nawet, jak elegancko ubrać w słowa to, co chciałabym powiedzieć, więc może poprzestanę na tym jednym słowie. Nie. Nic mi w tym filmie nie pasuje. Absolutnie nic" - zaczęła Zawadzka.
Potem było jeszcze mocniej. Superniania ma wrażenie przesytu.
"Wszystkiego jest za dużo. Pomysłów, formy, udziwnień, zabawy konwencją. Obsada kompletnie mi nie pasuje. Ani Krzeszowski, ani Łęcki, ani Łęcka. Nawet Wokulski - choć tu widać kunszt aktora. I o Rzeckim już naprawdę nie będę mówić, bo jeszcze mi się ciśnienie podniesie" - dodała.
Po chwili dostało się także aktorom.
"Mam wrażenie, że wszyscy grają jakoś obok siebie. Nie wierzę tym postaciom. Nie czuję między nimi żadnego napięcia, żadnej chemii, żadnego życia. Patrzę i cały czas widzę aktorów grających postaci, a nie bohaterów. (...) I naprawdę nie wiem, czy będę oglądać dalej"
Pierwszy odcinek "Lalki" tak zmęczył Dorotę Zawadzką, że teraz musi ona zrobić sobie przerwę i da produkcji jeszcze jedną szansę.
"Na pewno muszę odpocząć. (...) Może jutro spojrzę na to inaczej. Może drugi odcinek coś zmieni. A może nie. Na ten moment mam tylko jedno słowo. Nie. I jeszcze mam takie dziwne przeczucie, że Wokulski za chwilę odwróci się do kamery i powie: "Witam w Domu Dobrym". No nie" - podsumowała.
Zgadzacie się?
Zobacz też:
Superniania wsiadła do pociągu i się zaczęło. Nie gryzie się w język ws. PKP
Dorota Zawadzka zdobyła się na wzruszający gest. Tak wspomina partnera z "TzG"
Ewa Kasprzyk zapytana o nowy "Taniec z gwiazdami" bez jej udziału. Padły wymowne słowa o Wieniawie








