Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ewa Farna swoje szczęście zawdzięcza modlitwie! Ocaliła ją wiara!

Ewa Farna (24 l.) od dziecka wierzyła w moc modlitwy i nigdy nie wadziła się z Bogiem. Mówi, że wyszła cało z potwornego wypadku, bo pomógł jej „Kumpel z Góry”. Teraz wiedzie szczęśliwe życie u boku mężczyzny, którego niedawno poślubiła i jest wdzięczna za to, co otrzymała od losu.

Była nastolatką, gdy szturmem podbiła polski i czeski rynek muzyczny. Wyróżniała się nie tylko talentem, ale też postawą. Nie kryła, że jest osobą wierzącą i w życiu kieruje się chrześcijańskimi zasadami. O show-biznesie miała od początku wyrobione radykalne zdanie:

Reklama

"To świat napompowanych biustów i gołych pośladków, świat pozorów. Wiara jest dla mnie antidotum na powierzchowność i pustkę" - mówiła Ewa Farna w wywiadzie dla "Pani". 

Przekonywała, że na pierwszym miejscu stawia szkołę, a nie karierę. Ważna jest dla niej rozmowa ze Stwórcą.

"Kiedy jest mi bardzo źle, zaczynam się modlić albo proszę Boga, żeby mi pomógł" - wyznała.

I dodała, że równie często poleca Jego opiece swoich najbliższych i innych ludzi. Ewa Farna przyszła na świat w 1993 roku po czeskiej stronie rzeki Olzy. Jej rodzice mają polskie korzenie, a ona sama w wywiadach zawsze podkreśla, że jest Polką. Mówi w obu językach. Przyznaje, że życiową postawę zawdzięcza rodzicom, którzy wychowali ją w wierze i poszanowaniu wartości. Kiedy była nastolatką, nie pozwalali jej na samotne eskapady.

Na koncerty zawoził ją tata, który zrezygnował z pracy, żeby wspierać karierę córki. Zadbał też o to, aby w kontraktach było zapisane, że wszystkie wymagania wobec Ewy mają być zgodne z dekalogiem.

"Mam zasady, w życiu kieruję się dziesięcioma przykazaniami" - mówi bez ogródek gwiazda. Nie ukrywa, że w laickich Czechach jej poglądy nie należą do popularnych. - "Czesi się bardzo dziwią, kiedy ktoś jest wierzący. A ja mówię publicznie, że w religii, w Bogu mam podporę. To mnie trzyma w pionie, nie pozwala odlecieć" - wspominała w "Newsweeku".

Mimo mocnego kręgosłupa moralnego Ewie nie udało się uniknąć błędów młodości. W maju 2012 roku miała poważny wypadek samochodowy, z którego cudem uszła z życiem. Dzień wcześniej świętowała zdany egzamin dojrzałości.

"Poszłam ze znajomymi do restauracji. Wypiłam cztery drinki, ale o godzinie 23 przestałam pić. Wsiadłam za kierownicę i na prostej drodze zasnęłam" - tłumaczyła potem ze łzami w oczach w rozmowie z "Dzień Dobry TVN".

Farna ani przez chwilę nie miała wątpliwości, że ocalenie życia zawdzięcza Opatrzności.

"Dziękuję Bogu za to, że czuwał nade mną, rodzinie i przyjaciołom za wsparcie oraz fanom za miłe słowa otuchy" - napisała w oświadczeniu i wyznała: - "Było to wstrząsające przeżycie i oby nikt czegoś podobnego nigdy nie doświadczył. Człowiek przypomina sobie i uświadamia, co tak naprawdę jest ważne. Jeszcze raz dziękuję Bogu, że żyję". 

Dziś wokalistka niechętnie wspomina tamten koszmarny dzień. Nie ukrywa jednak, że zachowała się bardzo nieodpowiedzialnie. 

"Na młodego człowieka czyha sporo pokus, a gdy szukamy własnej drogi w życiu, łatwo jest im ulec. Może to brzmieć mistycznie lub patetycznie, ale ja naprawdę mam tam, na górze, Kumpla i czasem lubię sobie z nim pogadać" - mówiła artystka. 

We wrześniu ubiegłego roku Ewa stanęła na ślubnym kobiercu. Jej ukochany to czeski gitarzysta Martin Chobot. Zanim zostali parą, znali się od wielu lat i przyjaźnili. Połączyła ich miłość do muzyki. Martin grał w zespole Ewy i powoli zjednywał sobie serce dziewczyny.

Sakramentalne "tak" powiedzieli w kościele w Bystrzycy na Zaolziu, tym samym, w którym Ewa została ochrzczona. Gwiazda zapewnia, że wierność jest najważniejsza:

"Skoro mam mężczyznę, którego kocham, który mi ufa, nie będę flirtowała z  innym, bo zraniłabym go i  poniżyła dla chwilowej przyjemności" - mówiła dla magazynu "Twój Styl".

I dodała, że nie weźmie udziału w rozbieranej sesji: "Nagie ciało jest dla mnie i dla mężczyzny, którego kocham".

Nie ukrywa, że marzy o dużej rodzinie, dla której jest w stanie poświęcić karierę.

"Za dziesięć lat będę obchodzić 35. urodziny. Zapewne całe przedszkole będziemy wtedy mieli z mężem w domu" - wyznała ze śmiechem w jednym z wywiadów.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Farna

Reklama

Reklama

Reklama