Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Edyta Górniak: Po raz kolejny ma złamane serce?

Edyta Górniak (46 l.) w trakcie trwania opolskiego festiwalu zasłabła i trafiła do szpitala. Wyszła z opresji, ale to nie koniec kłopotów. W jej związku nie dzieje się dobrze...

Miała wystąpić pierwszego dnia festiwalu w Opolu. Ale tuż po próbie źle się poczuła. Do hotelu, w którym się zatrzymała, wezwano karetkę pogotowia, a lekarz zdecydował o zabraniu gwiazdy do szpitala.

Reklama

Podejrzewano zawał serca. Po badaniach okazało się, że powodem niedyspozycji Edyty Górniak (46 l.) było odwodnienie, niewyspanie oraz ogromny upał.

W czasie tych trudnych chwil zabrakło przy niej ukochanego. 

Artystka podziękowała za opiekę lekarzom i personelowi medycznemu. Była wzruszona troską fanów i wsparciem płynącym od opolskiej publiczności oraz dziennikarzy.

Jednak ani słowem nie wspomniała o Tomaszu Mazurkiewiczu (37). 

Para spotyka się od grudnia ubiegłego roku. Poznali się na mikołajkowym koncercie w Gdańsku. Były piłkarz Arki Gdynia, który dziś jest trenerem, przyszedł z córką. 

Dziewczynka to fanka wokalistki, chciała mieć jej autograf. Jeszcze w kwietniu Tomek zamieścił na Instagramie zdjęcie Edyty z psem i podpisał: „Moje szczęście i Kuba”. 

Jednak kilka dni temu wrzucił znaczący cytat. – Zastanówmy się, czy to nie my jesteśmy czasem tymi ludźmi, którzy sprawiają, że inni czują się samotni – napisał prowokacyjnie. 

A Edyta zaraz odpowiedziała: – To my jesteśmy tymi ludźmi.

W uczuciowych relacjach pary wieje chłodem. Ostatnio nie mają dla siebie zbyt wiele czasu. Mieszkanie w różnych miastach nie sprzyja bliskim więziom.

Dla artystki najważniejsza wydaje się kariera i publiczność.

Jest perfekcjonistką, długie godziny poświęca na przygotowania. To kosztuje ją dużo wysiłku i zdrowia. Dlatego tak mocno przeżywała występ w Opolu. 

Zaśpiewała ostatniego dnia festiwalu przebój „To nie ja”, którym 25 lat temu zaczęła się jej wielka kariera. 

"To utwór, który obejmuje całą skalę mojego głosu. I gdy mam jakąkolwiek niedyspozycję typu zmęczenie lub przeziębienie, to już go nie zaśpiewam" – wyjaśnia. 

W rodzinnym mieście znowu porwała publiczność i sama była ogromnie wzruszona.

Jednak jej życie osobiste to pasmo porażek. Szybko się zakochuje, ostatnio wybierając dużo młodszych partnerów. Nie potrafi stworzyć głębszego, stabilnego związku. 

Wiele razy miała złamane serce, cierpiała, zarzekała się, że już nigdy więcej.

"Dlaczego ludzie ranią Nas bez końca? Wystarczy już" – zżymała się ostatnio. 

Odczuwa gorycz i rozczarowanie.

"Czasem myślę, że mam tylko muzykę i Was. Oddałam dla bliskości z ludźmi właściwie całe swoje życie. Poświęciłam siebie, miłość partnerską, a nawet trochę zdrowia" – napisała tuż po występie w Opolu.

Jednak uwielbienie tysięcy fanów nie zastąpi uczucia tego jedynego. Wciąż przecież drzemie w Edycie dziewczęca tęsknota, by oddać komuś serce na dobre i złe.

***


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy