Aneta Zając dołączyła niedawno do obsady serialu "Na Wspólnej" TVN-u. Aktorka mimo to wciąż jest gwiazdą "Pierwszej miłości" w Polsacie. O tej niespodziewanej współpracy wypowiedział się Edward Miszczak, ujawniając w rozmowie z Pudelkiem, jak sprawa wygląda "od kuchni".
Aneta Zając znienacka pojawiła się w "Na Wspólnej". Co na to Miszczak?
Dyrektor programowy Polsatu zaczął od tego, że wspiera rozwój swoich gwiazd.
"Ja nie przeszkadzam ludziom w ich rozwoju. Jak chce się iść z 'Pierwszej miłości' do 'Na Wspólnej'…" - zaczął Miszczak, wskazując kolejno na lepszą oglądalność "Pierwszej miłości" w ostatnich notowaniach.
Edward Miszczak podkreślił, że Polsat zdaje sobie sprawę z fenomenu "Pierwszej miłości". Niedawno do obsady dołączył sam Mateusz Kościukiewicz.
"My wiemy, że to dobry produkt, utrzymuje się na rynku wiele lat, jest produkowany we Wrocławiu, ale gwiazdy znajdują sposób [żeby się w nim pojawić]" - kontynuował Miszczak.
Edward Miszczak nie gryzł się w język ws. Anety Zając w TVN-ie
Edward Miszczak został też wprost zapytany o tymczasowe "transfery" gwiazd do konkurencyjnych stacji - właśnie na przykładzie Anety Zając. Dyrektor wyjaśnił, że wszystko zależy od kontraktu, choć zawsze lepiej jest poinformować swoich pracodawców o planowanych działaniach.
Edward Miszczak zasugerował przy tym, że Zając osobiście nic mu o "Na Wspólnej" nie mówiła...
"To wszystko zależy od umowy, którą [gwiazda] ma podpisaną. Generalnie wypadałoby poinformować. Może poinformowała producentkę, tylko ja nic o tym nie wiem. Jeśli chce spróbować, to ja zawsze daje szansę, bo wiem, że nie odeszła z 'Pierwszej miłości'. Próbuje sobie czegoś dołożyć, czego nie ma tam" - podsumował.
Zobacz też:
Aneta Zając ujawniła tajniki metamorfozy. Cichopek nagle przerwała wywiad
Aneta Zając zachwyciła podczas ramówki Polsatu. W tym kolorze bardzo jej do twarzy








