Dominika Ostałowska z serialem „M jak miłość” jest związana od pierwszego odcinka. Przez długi czas uchodziła za jeden z filarów produkcji. Serial wpłynął też na jej życie prywatne.
To właśnie na jego planie zakochała się w jednym z reżyserów, żonatym wówczas Mariuszem Malcem i porzuciła dla niego dotychczasowego partnera, Huberta Zduniaka. Malec w końcu zdecydował się rozwieść, ale nie dla Dominiki, tylko dla Joanny Sydor, która w międzyczasie zaszła z nim w ciążę.
Jednak 20 lat temu, czyli w czasie, do którego Ostałowska wraca wspomnieniami w rozmowie z „Faktem”, wszystko to było jeszcze przed nimi. Dominika była szczęśliwa z Hubertem Zduniakiem i oczekiwała narodzin ich wspólnego syna.
Ostałowska musiała ukrywać ciążę
Jak wspomina, jej ciąża nie została uwzględniona w scenariuszu, dlatego musiała ukrywać brzuszek:
To było tak dawno temu… Czas ciąży to był najpiękniejszy moment pracy z „M jak miłość”. Czułam się wyjątkowo i rozkwitałam. Lubiłam wtedy grać. Miałam energii za dwoje.
Ostałowska czuła się w ciąży tak dobrze, że była zdecydowana grać do samego porodu. Produkcja odwdzięczyła jej się, zapewniając jej urlop macierzyński, do którego doszło w malowniczych okolicznościach. Jak ujawnia Ostałowska, nie obyło się bez udziału…. mafii:
Grałam w ciąży długo, aż do momentu, gdy Marta Mostowiak została napadnięta przez mafię i trafiła do szpitala. Było to dla mnie ważne, by po urodzeniu dziecka na jakiś czas zniknąć z ekranu. Jak zostałam matką, chciałam poświęcić czas synowi.
Syn Dominiki, Hubert, 20 marca będzie obchodził 20. Urodziny. Dorastał na planie „M jak miłość”, gdzie w wieku zaledwie 11 lat zagrał nieślubnego syna Andrzeja Budzyńskiego. Z czasem zamienił produkcję TVP na serial TVN-u „Na Wspólnej”, gdzie zagrał kolegę Kuby Brzozowskiego.
Zobacz też:
Jola Rutowicz wyjawiła, kim jest jej narzeczony. Zaskoczeni?
Rodowicz dostała publicznie kosza. Wyjawił, jaka jest naprawdę
Khloe Kardashian znów kusi. Zapozowała w opinającym ciało kombinezonie
Ponad 300 zgonów. Rośnie liczba chorych pod respiratorami




***








