Joanna Kołaczkowska była cenioną artystką kabaretową związaną z Kabaretem Hrabi. Przez wiele lat gwiazda kabaretu stała się jedną z ikon polskiej sceny rozrywkowej i zaskarbiła sobie serca milionów fanów, którzy przede wszystkim docenili jej poczucie humoru, sceniczną energię oraz autentyczność.
O wiele mniej wiadomo o życiu prywatnym zmarłej w lipcu ubiegłego roku artystki. Wiemy, że Kołaczkowska dwukrotnie wychodziła za mąż, jej drugim mężem był Krzysztof Kołaczkowski, z którym doczekała się syna Adama. Jedna żaden z jej związków nie przetrwał próby czasu i ostatecznie zakończył się rozstaniem.
Były mąż Kołaczkowskiej potwierdził doniesienia. To doprowadziło do ich rozstania
Uczucie Joanny i Krzysztofa Kołaczkowskich rozkwitło w 1997 roku. Przyszły mąż artystki był wielkim fanem kabaretu i po obejrzeniu programu "Dzikie muzy" postanowił napisać do jego twórców wiadomość, w której oprócz zachwytów zawarł również kilka krytycznych uwag. Początkowo chciał zwrócić się do Władysława Sikory, ostatecznie jednak zdecydował się napisać do Joanny. Ona wdała się z nim w dyskusję i tak z przyjaźni narodziło się uczucie.
"Uwielbialiśmy się razem śmiać. To chyba najbardziej będę pamiętał, to jest pierwsza myśl, która mi przychodzi do głowy, kiedy ją wspominam(...). Życie z artystą wygląda nieco inaczej niż życie z człowiekiem pracującym na etacie i zostawiającym swoją pracę po godzinie 17:00" - wspomina Krzysztof Kołaczkowski na łamach wydanej właśnie książki "Aśka. Joanna Kołaczkowska we wspomnieniach".
W dalszej części rozmowy mężczyzna wyjawił, co ostatecznie doprowadziło do tego, że jego drogi z Joanną się rozeszły.
"Sam czułem się jakoś obok, na marginesie jej spraw. Na bardzo dużym marginesie, ale jednak. Życie z artystą wymaga rozsiądnięcia się właśnie w tym marginesie. Posadowienie się tam i znalezienia w nim własnej wygody, a może nawet szczęścia. Okazało się, że ja tego nie umiałem" - dodaje.

Z perspektywy czasu jednak pan Krzysztof nie obarcza byłej żony winą za porażkę ich związku.
"Zamiast próbować to wspólnie przepracować, chowałem się w milczeniu, a z milczenia rzadko wynika coś dobrego. I nie wynikło tym razem. (...) To był oczywiście bardzo trudny czas dla nas obojga. Na szczęście mieliśmy powody i możliwość, żeby nadal się wspierać. Mieliśmy synka i to nas zbliżało, a nie dzieliło. Asia dużo występowała, więc siłą rzeczy musieliśmy się opiekować nim na zmianę" - mówi wprost.
Co ciekawe, małżeństwem formalnie pozostawali jeszcze długo po tym, jak zdecydowali się na rozstanie.
"Jeszcze długo byliśmy formalnie małżeństwem, ale każde miało już swoje życie. Rozwiedliśmy się, by zamknąć pewien etap, i kiedy wreszcie zdecydowaliśmy się, zastanawialiśmy się kto napisze pozew, padło na mnie 'Ty napisz, ty masz lżejsze pióro'" - podsumowuje Krzysztof Kołaczkowski.
Zobacz też:
Syn Joanny Kołaczkowskiej przerwał milczenie po śmierci mamy. Tak wygląda Adam
Wzruszające wyznanie siostry Joanny Kołaczkowskiej. To poczuła trzy dni przed jej śmiercią
Nowe wspomnienia o Joannie Kołaczkowskiej. Szymon Majewski wyznał, co ich łączyło








