Reklama
Reklama

Były mąż Gardias jest załamany

Dorota była miłością jego życia. Dla niej rzucił narzeczoną... Po rozwodzie nie może się otrząsnąć.

Rozwiedli się szybko i spokojnie. Z wielkiej miłości, która połączyła ich 9 lat temu, nie zostało nic... - Nie mamy do siebie żalu. To była wspólna i bardzo trudna decyzja. Długo do niej dojrzewaliśmy. Nie kłóciliśmy się jednak o żadne mieszkanie ani majątek. Teraz każde z nas zaczyna swoje życie od nowa - mówiła pogodynka w połowie lutego, tuż po rozprawie rozwodowej.

Ale okazuje się, że tylko dla niej rozstanie było tak łatwe. Jak udało się dowiedzieć "Na żywo", jej były mąż Konrad, pilot wojskowy, nadal nie wyleczył złamanego serca...

Reklama

- Dorota była dla Konrada całym światem - powiedział magazynowi członek rodziny mieszkający w Pionkach. - Gdy ją poznał na imprezie u znajomego, kompletnie stracił głowę. By z nią być, zakończył związek z inną dziewczyną. Dorota też bardzo o niego zabiegała. Imponowało jej to, że jest pilotem śmigłowca. Który mężczyzna może zabrać dziewczynę na randkę w chmurach?

Dla Konrada to było możliwe. Dorota poznała go jako 20-latka. Świadoma swej urody, uczestniczyła w licznych konkursach piękności. Wierzyła, że piękna twarz i zgrabna sylwetka będą jej przepustką do pracy w telewizji. Ale jej uroda trochę martwiła bliskich Konrada...

- Niektórzy członkowie naszej rodziny ostrzegali go, że Dorota jest zbyt ładna - zdradza jeden z kuzynów Skóry. - Mówili, że kiedyś mogą być przez to kłopoty. Ale on i tak wiedział swoje. Nikt nie był w stanie wybić mu Doroty z głowy...

Okazuje się, że bliscy Konrada mieli rację... Zjawiskowa uroda pomogła Dorocie zrobić szybką karierę, ale też przyczyniła się do rozpadu małżeństwa. Piękna pogodynka pochłonięta pracą, miała coraz mniej czasu dla męża. Coraz rzadziej odwiedzała go w Łodzi, gdzie stacjonowała jego jednostka. - Związek mógłby przetrwać, gdyby Dorota nie wygrała "Tańca z gwiazdami" - twierdzi kuzyn jej byłego męża.

- Konrad wspominał, że zmieniła się strasznie po tym programie. On czuł od dłuższego czasu, co się święci. Stawał na głowie, żeby przenieść się do jednostki w Warszawie i być blisko niej. Ale i tak nie udało mu się uratować związku. Żona przestała go kochać. Szkoda chłopaka. Został sam w obcym mieście. Ona szybko znalazła pocieszenie u innego, a on ciągle nie może jej zapomnieć. Wraca do domu ze służby i nie ma do kogo ust otworzyć. Jak go znam, minie sporo czasu, nim spojrzy na inną... - dodaje.

K. Wieczorek

(nr 13)

Na Żywo
Dowiedz się więcej na temat: Dorota Gardias
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecamy