Katarzyna Bujakiewicz gościła w formacie Chilli Zet "Zza kulis" Maksa Behra, gdzie wróciła wspomnieniami do Anny Przybylskiej. Aktorki przyjaźniły się przez lata i spotykały także na planach filmowych. Ich relacja szczególnie zacieśniła się w Poznaniu, gdzie Przybylska mieszkała z rodziną, a Bujakiewicz była blisko niej również na co dzień. W rozmowie aktorka opowiedziała o ich wspólnym podejściu do pracy i życia poza planem.
Bujakiewicz po latach ujawniła prawdę o Przybylskiej
Bujakiewicz przyznała, że z perspektywy czasu widzi w sobie i Przybylskiej wiele podobieństw. Obie nie chciały podporządkowywać całego życia karierze. Aktorstwo było dla nich ważne, ale nie stawiały go ponad bliskimi i codziennymi sprawami.
"My z Anią byłyśmy bardzo, bardzo podobne do siebie. Powiedzmy sobie szczerze, miałyśmy trochę wywalone na ten zawód. On był przy okazji, życie było przede wszystkim" - mówiła Bujakiewicz.
Na potwierdzenie tych słów przywołała sytuację z domu Przybylskiej. Na Piątkowie, gdzie aktorka mieszkała w Poznaniu, wisiał kalendarz z zaznaczonymi dniami, których nie zamierzała poświęcać na pracę. Nawet propozycja od jednego z najważniejszych polskich reżyserów nie musiała zmienić jej planów.
"Pamiętam, na Piątkowie u Ani był taki kalendarz i tam było zaznaczone, kiedy na pewno, nawet jak zadzwoni Wajda, Ania nie pojedzie na plan" - wspominała.
Przybylska pomogła jej nabrać dystansu do show-biznesu
Bujakiewicz mówiła też o tym, jak sama była postrzegana przez branżę. Mieszkała z dala od Warszawy i nie uczestniczyła regularnie w tamtejszym życiu towarzyskim. Słyszała, że nie bywa i nie przyjeżdża, dlatego tłumaczyła swoją nieobecność odległością, próbami i obowiązkami zawodowymi.
Dopiero znajomość z Przybylską utwierdziła ją w przekonaniu, że takie podejście jest w porządku. Nie trzeba mieszkać w stolicy ani stale pojawiać się w środowisku, by wykonywać swój zawód i rozwijać karierę.
"To jak poznałam Anię, to poczułam, że to, co robię, że trzymam się trochę z daleka od Warszawy, od tego świata show-biznesu, jest ok, bo zawsze wszyscy mnie [krytykowali - red], że nie bywam, nie przyjeżdżam. Ja zawsze tłumaczyłam się odległością, że Szczecin, że daleko, że próby, że potem Poznań też był nadal daleko, że można wszystko to, co robimy, robić, a nie trzeba być tutaj na miejscu, że można mieć normalne swoje życie" - opowiadała.
Bujakiewicz wspomina Przybylską
Wspomnienia Bujakiewicz dotyczyły także zwyczajnej codzienności, którą dzieliła z Przybylską w Poznaniu. Aktorka z przymrużeniem oka nazwała siebie "pomocą domową" w domu przyjaciółki. To właśnie tam mogła zobaczyć, że rodzina nie musi funkcjonować według sztywnego planu, a dom nie zawsze musi być prowadzony "na serio".
Przybylska miała pokazać jej, że można wychowywać pociechy z większą lekkością i po prostu spakować się całą rodziną, by gdzieś wyjechać.
"I my prowadziłyśmy takie naprawdę nudne, normalne życie. Ja byłam takim wsparciem, pomocą domową, można by było powiedzieć, w domu Ani, jak jeszcze mieszkała w Poznaniu. No i tego mnie nauczyła, że też z taką lekkością można wychowywać dzieci, że ten dom nie musi być tak serio prowadzony, że można zapakować się całą rodziną i wyjechać gdzieś" - dodała.

Zobacz też:
Mija 12 lat od śmierci Anny Przybylskiej. Syn sięga do rodzinnego archiwum
Anna Przybylska zmarła 12 lat temu. Jarosław Bieniuk miał spełnić tylko jedno jej życzenie
Cezary Pazura odmówił pocałunku Przybylskiej. Prawdę ujawnił dopiero po latach. Była w szoku








