Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Beata Tadla: Byłam blisko śmierci!

Beata Tadla została wysłana przez władze TVP na Ukrainę, aby stamtąd prowadziła wieczorne wydania "Wiadomości". Dziennikarka przyznaje, że jeszcze nigdy nie najadła się tyle strachu...


Reklama

Ukochana Jarka Kreta ostatnie dni spędziła za nasza wschodnią granicą.

Szefowie "Wiadomości" postanowili, że program przez kilka dni będzie realizowany na żywo z Ukrainy.

Początkowo na miejsce wydarzeń miał jechać Piotrek Kraśko. Ostatecznie w zastępstwie musiała jechać Tadla.

Dziennikarka przyznaje, że nie spodziewała się, że weźmie udział w tak krwawych zamieszkach. Cała sytuacja bardzo ją zaskoczyła i przeraziła.

"Kiedy nadawaliśmy 'Wiadomości' w środę wieczorem, trwał rozejm. Nic nie wskazywało, że następnego dnia sytuacja zaostrzy się do tego stopnia.

Rano obudziły nas wybuchy i strzały. (...) Widzieliśmy jak zabijani są ludzie, jak bruk spływa krwią, a potem jak ten sam bruk przenoszony jest na barykady. Snajperzy strzelali, by zabić. Celowali precyzyjnie w głowę.

Próbowaliśmy rejestrować przez okno te wydarzenia i nagle zorientowaliśmy się, że mamy na sobie wiązki laserowe, prawdopodobnie snajperów.

Wystraszyłam się i szybko usiadłam na podłodze. Nawet w hotelu nie było bezpiecznie" - relacjonuje Tadla w "Super Expressie".

Beata przyznaje, że nie była przygotowana na to, że będzie musiała wziąć udział niemal w wojnie.

"Żaden ze mnie korespondent wojenny. Tego wszystkiego nie da się zapomnieć. Jeśli ktoś pyta, czy hełmy i kamizelki kuloodporne były uzasadnione, to niech nie ma żadnych wątpliwości.

Kilkadziesiąt minut przed czwartkowym wydaniem Wiadomości tuż obok, na schodach, zabito człowieka. Kiedy szykowaliśmy się do wejścia, matka zabitego chłopaka wydała z siebie tak rozpaczliwy krzyk, że ugięły się pode mną kolana.

To pozostanie we mnie jak tatuaże w głowie, Nigdy nie byłam tak blisko śmierci i zagrożenia" - wyznaje.

Na szczęście Tadla już wróciła do kraju. Na lotnisku czekał na nią jej ukochany pogodynek, który również najadł się sporo strachu obserwując, jak jego ukochana biega w hełmie i kamizelce kuloodpornej.



pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Beata Tadla

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje