Przemysław Babiarz to jeden z najbardziej znanych i cenionych komentatorów sportowych w naszym kraju. Od wielu lat związany jest z Telewizją Publiczną, na której antenie komentuje wiele dyscyplin sportowych. Widzowie najbardziej pamiętają jego głos przede wszystkim z transmisji zawodów lekkoatletycznych, pływackich oraz łyżwiarstw figurowego.
Niestety, w listopadzie 2025 roku Przemysława Babiarza dotknęła osobista tragedia. Po długiej walce z chorobą zmarła ukochana małżonka dziennikarza Marzena Babiarz. Komentator do ostatnich chwil trwał przy żonie.
"Moja żona chorowała bardzo ciężko przez rok, ale szczególnie trudne były ostatnie trzy tygodnie. To było doświadczenie, które zmieniło moje życie" - wyznał w rozmowie z serwisem WP Sportowe Fakty.
Przemysław Babiarz o śmierci żony. Padły poruszające słowa
Teraz w rozmowie z portalem Plejada, przeprowadzonej z okazji Dnia Dziennikarza Sportowego, Babiarz wraca do tych trudnych chwil. Gwiazdor TVP wyjaśnia, w jaki sposób przewartościował swoje życie.
"Przede wszystkim porządkuje to hierarchię wartości. W bardzo bezpośredni sposób dowiadujemy się, co jest najważniejsze. Sprawy mniejsze stają się naprawdę dużo mniejsze" - wyznał komentator.

W dalszej części rozmowy dziennikarz sportowy rozwinął swoją myśl.
"Przestajemy przejmować się drobiazgami. To trochę jak z małym czarnym krążkiem przyłożonym do oka - potrafi przesłonić całe słońce, choć przecież słońce jest nieporównywalnie ważniejsze. Praca jest ważna, ten zawód też jest ważny, ale są rzeczy ważniejsze od pracy. Dla nich jesteśmy gotowi poświęcić wszystko inne" - dodał.
Przemysław Babiarz przyznał także, że ostatnie przeżycia wpłynęły na jego pracę.
"W ostatnich dwunastu miesiącach nie miałem jednak sytuacji, żeby przez dwa tygodnie dzień po dniu komentować kolejne zawody. Wyjątkiem były chyba dopiero zimowe igrzyska w Mediolanie, kiedy niemal codziennie komentowałem łyżwiarstwo figurowe. To rzeczywiście dawało chwilę wytchnienia od tych najtrudniejszych spraw" - wyjawił.
A czy zdaniem dziennikarza czas leczy rany?
"To zależy od tego, jakie rany ma pan na myśli. Oczywiście upływ czasu sprawia, że wydarzenia, które nami wstrząsnęły, stopniowo tracą swoją siłę oddziaływania. Możemy jednak do nich wracać myślami i w ten sposób ponownie je ożywiać. One wtedy wracają razem z emocjami. Ostatecznie to od nas zależy, czy będziemy do nich wracać, czy będziemy starali się zostawić je za sobą. Myślę, że w tym sensie jest to pewien wybór" - podsumował Przemysław Babiarz.
Zobacz też:
Laskowski wyjawił prawdę o aferze z udziałem Przemysława Babiarza. "To nie pierwszy raz"
Poruszające wyznanie Babiarza o zmarłej żonie: "Byłem przy niej do końca"
Marcin Prokop najpierw zniknął z "Dzień dobry TVN", a teraz takie słowa. Zanosiło się od dawna








