Gdziekolwiek się pojawia, wzbudza emocje. Jedni ją podziwiają, inni krytykują. Powód? Anna Mucha to gwiazda, która lubi publicznie szokować - strojem i wypowiedziami. Jeśli wychodzi na imprezę, ubiera krótką spódniczkę, obcisłą bluzkę, eksponuje nogi, biust. Jeśli się wypowiada, to zawsze odważnie i często pod prąd.
- Mój seksapil wynika z akceptacji siebie dokładnie taką, jaką jestem i na przykład z tego, że uwielbiam kochać się przy włączonym świetle - powiedziała w jednym z wywiadów.
Innym razem napisała na blogu: "w nosie mam boga, honor i ojczyznę", czym oburzyła wielu Polaków. Pozowała dla "Playboya", a ostatnio stanęła w obronie strajkujących pielęgniarek. Jednak ci, którzy znają ją prywatnie, wiedzą, że jest zupełnie inna. Ambitna, pracowita, odpowiedzialna za rodzinę i bardzo sympatyczna oraz wrażliwa.
Nie ukończyła szkoły aktorskiej, ale na brak pracy nigdy nie narzekała. Ma talent i urodę, a to wystarczy.
Na scenie zadebiutowała jako 10-latka, u Andrzeja Wajdy w filmie pt. "Korczak". Zagrała też m.in. w "Liście Schindlera" Stevena Spilberga, w filmie "Chłopki nie płaczą" w reż. Olafa Lubaszenki. Największą popularność przyniosła jej jednak rola w serialu "M jak miłość", gdzie gra od 2003 r.
- Reżyserzy lubią z nią pracować, bo jest zdyscyplinowana, konkretna - mówią osoby z planu.

Mucha długo szukała miłości. Głośnym echem odbił się jej związek z Kubą Wojewódzkim. To jednak nie z nim zaplanowała przyszłość. W 2008 roku na jej drodze pojawił się nikomu nieznany Marcel Sora (36 l.), pół Szwed, pół Włoch.
W Warszawie studiował aktorstwo, ostatecznie jednak postanowił związać się z telewizją i to po drugiej stronie kamery. Pracował jako kierownik produkcji show "Jak oni śpiewają", a Ania była jedną z zaproszonych gwiazd. Połączyła ich m.in. pasja do filmów i wielka miłość do Toskanii.
Zakochali się, choć długo ukrywali związek. Marcel nigdy też nie lubił obnosić się z miłością publicznie. Do tej pory unika fleszy fotoreporterów.
- Nigdy nie miał zapędów, by być gwiazdą. Woli być w cieniu - mówią jego znajomi. Aktorka też nie nalegała, by zawsze i wszędzie jej towarzyszył.
W 2012 r. urodziła im się córka Stefania, dwa lata później - syn Teodor. Anna Mucha pokochała ten stan macierzyństwa. Dzieci stały się dla niej priorytetem, a ich wychowanie wielką pasją.
Postanowiła też na tym gruncie wykorzystać swoją popularność. Zaprojektowała kocyki dla dzieci, stworzyła portal dla mam (później sprzedała go z zyskiem). Kiedy na jednej z popularnych stacji benzynowych zabrakło w toalecie przewijaków, publicznie wyraziła swoje oburzenie. I rok później je wywalczyła.
Fani szanują ją za to, że zachowała zdrowy rozsądek i do tej pory nie próbowała zrobić ze swoich dzieci małych gwiazd show-biznesu.
- Ona bardzo chroni swoje życie prywatne i rodzinę. Jest wymagającą, ale szanującą swoje dzieci mamą. Chce, by się wychowały z dala od medialnego szumu. Wystarczy, że mają znaną mamę - mówi jej znajoma w "Świat i Ludzie".


***Zobacz więcej materiałów z życia celebrytów








