Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Aneta Zając ratuje nienarodzone dziecko!

Aneta Zając (33 l.) zaangażowała się w pomoc dla Nikosia, który zmaga się z poważną wadą serca.

Największe emocje w swoim życiu przeżyła jako matka. Jej synowie, 4-letni bliźniacy Michał i Robert, urodzili się przed czasem. Mieli problemy z chodzeniem, konieczna była operacja, rehabilitacja.

Reklama

Nieustanny stres, nieprzespane noce, ciągła obawa i strach o to, co będzie z najdroższymi jej sercu istotami. To już Aneta ma za sobą.

Dzisiaj, kiedy Michał i Robert rosną, Aneta nie zapomniała o tym, co czuje matka każdego chorego dziecka. Wie też doskonale, z jakimi dramatycznymi problemami finansowymi musi się zmierzyć, by otrzymać pomoc ratującą życie.

Świadczy o tym najlepiej niedawny apel, który pojawił się na jej stronie internetowej:

"Kochani. Chciałam Wam przedstawić Nikosia. Jeszcze jest bezpieczny. Żyje i rozwija się prawidłowo w brzuszku mamy. Jednak moment przyjścia na świat, to wielka niewiadoma. Powód? Nie rozwinęła się lewa komora serduszka. Operacja jest możliwa, ale koszt ogromny, którego nasz NFZ nie refunduje. Nie ma dużo czasu" - pisała na swoim profilu.

Ona także borykała się z problemami finansowymi przy leczeniu Roberta i Michała. Dopiero wygrana w "Tańcu z gwiazdami" pozwoliła jej odetchnąć z ulgą i przez jakiś czas nie martwić się o środki na leczenie chłopców.

Z wielkim zaangażowaniem wspierała więc akcję zbierania pieniędzy na operację nienarodzonego Nikodema.

"Udało się! Cała kwota dla Nikosia zebrana!!!! Dzięki Kochani" - napisała kilka dni temu. "Teraz jego rodzice czekają już tylko na rozwiązanie i operację w Münster w Niemczech. Ta operacja to koszt około 300 tys. zł".

Aneta Zając cieszy się, że swoją popularność może wykorzystać także wtedy, kiedy trzeba pomagać innym. Już wiele razy udzielała się charytatywnie w różnych akcjach, ale los maluchów jest jej szczególnie bliski.

Dwa lata temu aktywnie wsparła akcję na rzecz dzieci, które uległy wypadkom w domu. Teraz w napięciu czeka na wieści od rodziców Nikosia. Są oni już w niemieckiej klinice i w napięciu czekają na narodziny chłopca zaplanowane na 5 listopada.

Potem chłopca czeka zabieg. Jego stan na razie jest stabilny, chociaż wada serca, na którą cierpi, określana jest przez lekarzy jako "krytyczna".

Rewia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Aneta Zając

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »