Andrzej Szczepkowski był dopiero parę lat po ukończeniu nauki w Studium Aktorskim przy krakowskim Starym Teatrze, gdy po jednym z przestawień spotkał za kulisami Romę Parandowską.
29-letni aktor od razu zorientował się, że kobieta zabłądziła.
"Roma miała iść korytarzem i tak właśnie szła, ale widocznie zmylił ją teatralny labirynt. Znalazła się w ciemności, gdzie widać było tylko zarys ogromnych brył. Nagle zobaczyła wysokiego, szczupłego mężczyznę (…). Powiedziała mu, że się zgubiła, a on wyprowadził ją zza kulis" - tak pierwsze spotkanie swych rodziców opisała wiele lat później Joanna Szczepkowska.
"Spojrzała na niego, podziękowała, a potem po prostu zwiała" - dodała jedyna córka pary.
Andrzej Szczepkowski bał się, że prezes Pen Clubu nie pozwoli mu na ślub ze swoją córką
Tamtego wieczoru Andrzej nie miał głowy do amorów. Owszem, Roma bardzo mu się spodobała, ale szybko o niej zapomniał.
Kilka miesięcy później zobaczył ją w jednej z warszawskich kawiarni, do której wpadł na spotkanie ze znajomym.
"Podszedł i zapytał po prostu, czy zechce się z nim umówić. Spotkali się jeszcze tego samego dnia" - twierdzi Joanna Szczepkowska.
Roma (a właściwie Romana) była córką Jana Parandowskiego. Wyróżniała się spośród rówieśniczek wyjątkowo wąską talią. Andrzej już podczas pierwszej randki zakochał się w niej bez pamięci.
Przez kolejne tygodnie widywali się codziennie. Aktor czekał na swą wybrankę przed jej domem. Pewnego dnia zamiast niej wyszedł do niego jej ojciec. Szczepkowski od razu rozpoznał w nim autora "Mitologii".
Andrzej - syn kolejarza z Suchej Beskidzkiej i nauczycielki - wyznał wiele lat później, że wystraszył się przyszłego teścia, prezesa Pen Clubu. Wydawało mu się, że nigdy nie zdobędzie jego sympatii. Postanowił wycofać się i zniknąć z oczu i Parandowskiemu, i Romie.
"Był pewien, że nie sprosta wymaganiom elity" - twierdzi Joanna Szczepkowska.
Andrzej Szczepkowski został mężem Romy Parandowskiej dopiero za trzecim podejściem
Roma na szczęście wiedziała, gdzie szukać Andrzeja. Poszła do teatru, w którym występował, i przekonała go, by poprosił jej ojca o zgodę na ich ślub.
Do ślubu cywilnego - w czerwcu 1952 roku - podchodzili aż trzy razy. Kierownik USC najpierw przerwał uroczystość, bo nie spodobało mu się, że pan młody stroi sobie żarty. Faktem jest, że Andrzej - żeby zaimponować kolegom - nie zachowywał się zbyt poważnie.
Za drugim razem Szczepkowski wniósł Romę do sali ślubów na rękach. Urzędnik nie mógł tego zaakceptować, bo według obowiązujących wtedy przepisów panna młoda musiała wejść do urzędu samodzielnie.
Dopiero za trzecim razem wszystko poszło tak, jak powinno.
Pozostało jeszcze tylko powtórzyć przysięgę małżeńską przed ołtarzem, ale z tym Roma i Andrzej zwlekali ponad trzy miesiące.
Gdy w końcu powiedzieli sobie sakramentalne "tak", wiedzieli już, że za kilka miesięcy zostaną rodzicami.
"Mama mówiła, że poczęłam się po ślubie cywilnym w czasie burzy" - opowiadała Joanna Szczepkowska na kartach swej książki.
Roma i Andrzej Szczepkowscy byli ze sobą szczęśliwi przez 44 lata. Znajomi stawiali ich sobie za wzór
Pojawienie się na świecie Joanny wywróciło życie jej rodziców do góry nogami. Roma zrezygnowała z marzeń o aktorstwie i całkowicie poświęciła się wychowaniu córki. Andrzej wręcz oszalał na punkcie Asi.
"Rodzice jedno wiedzieli na pewno: że zaraz chcą mieć następne. A potem kolejne. Ile się da" - czytamy w "Kto ty jesteś".
Niestety po urodzeniu Joanny jej mama nie mogła już nigdy zajść w ciążę.
Roma i Andrzej Szczepkowscy uchodzili za jedną z najszczęśliwszych par "celebryckich" w Polsce. Znajomi stawiali ich sobie za wzór. Byli ze sobą 44 lata, aż do śmierci aktora 31 stycznia 1997 roku.
Roma Szczepkowska przeżyła męża o dekadę. Odeszła 30 marca 2007 roku. Jej ostatnią wolą było spocząć obok Andrzeja na cmentarzu Powązkowskim.
Źródła:
1. Książka J. Szczepkowskiej "Kto ty jesteś. Początek sagi rodzinnej", wyd. 2014
2. Wspomnienie o R. Szczepkowskiej, "Gazeta Wyborcza. Stołeczna" (kwiecień 2007)
Zobacz też:








