Przejdź na stronę główną Interia.pl

Andrzej Piaseczny podjął zaskakującą decyzję!

Andrzej Piaseczny (47 l.) po intensywnym roku w życiu zawodowym postanowił nieco odpocząć. Jego nagłe zniknięcie może też pomóc w wyciszeniu medialnych spekulacji na temat jego życia intymnego...

Miniony rok upłynął mu pod znakiem jubileuszu. Niektórzy nie mogą wręcz uwierzyć, że w 2017 świętował 25-lecie pracy artystycznej.

Reklama

"Sam w to nie wierzę" – śmiał się piosenkarz. 

Ale fakty są nieubłagane". – po raz pierwszy wystąpił na scenie z kieleckim zespołem Mafia w 1992 roku, a ćwierćwiecze upłynęło niczym złoty sen...

Andrzej Piaseczny (47) urodził się w Pionkach. Jako dziecko często chorował – miał problemy z gardłem. Więc rodzice, by „coś z tym zrobić” często zabierali syna nad morze albo w góry. 

Nie bez powodu uważa się, że zmiana klimatu dobrze działa na problemy zdrowotne, piosenkarz jest tego najlepszym przykładem. Jego głos jest jego siłą. 

Od wczesnego dzieciństwa interesował się muzyką. W Pionkach należał do zespołu wokalno-muzycznego Cavatina pod kierunkiem Janusza Górskiego. 

Warto to podkreślić – był w nim jedynym chłopcem.

W czasach licealnych już zdecydowanie muzyka była najważniejsza w jego życiu. Po maturze studiował w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach.

Zważywszy na to, jak potoczyła się jego kariera, wybór był doskonały. Właśnie tam poznał Tomka Banasia, Zdzisława Zioło, Pawła Nowaka, Marka Motylskiego i Tomka Bracichowicza, z którymi utworzył zespół Mafia. 

W 1992 roku ukazała się ich pierwsza płyta, nazwana po prostu "Mafia".

Do dziś są fani, którzy rozanielają się na wspomnienie przebojów („Noce całe”, „Imię deszczu”, „W świetle dnia”) i tym, jak wyglądali.

Sława, która spadła na Piasecznego zaowocowała współpracą z Robertem Chojnackim. To właśnie z nim nagrał album „Sax& Sex”. Płyta pokryła się potrójną platyną i jest najpopularniejszą polską płytą lat 90.

Wszyscy i dziś zaśpiewają: „Prawie do nieba” czy „Budzikom śmierć”. Niestety, panowie rozstali się kilka lat potem w wielkim gniewie.

Andrzej Piaseczny postawił na karierę solową. I wygrał. Jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej cenionych wykonawców.

Wierny swoim gustom artystycznym, dobrze na tym wychodzi. Jak jest popularny – najlepszym dowodem była trasa jubileuszowa z okazji 25-lecia działalności. 

Choć przesadą byłoby twierdzić, że odwiedził wszystkie ważniejsze miasta w Polsce, to jednak na tyle dużo, by zasłużyć na chwilę oddechu.

Sentymentalna podróż artystyczna podobała się. Nie zabrakło utworów z początków kariery z Mafią, ze współpracy z Robertem Chojnackim czy Sewerynem Krajewskim.

"Dopóki człowiek ma w głowie nowe pomysły i coś, co powoduje, że chce mu się wstawać, to jest się do czego uśmiechać" – podsumował.

Trasę koncertową zakończył kilka dni przed świętami. Wigilię spędził z rodziną w swoim domu pod Kielcami. 4 stycznia w Bazylice Mniejszej na Świętym Krzyżu z rodziną celebrował 80. urodziny mamy Alicji, a w święto Trzech Króli sam obchodził 45. urodziny.

Na razie na jakiś czas postanowił w swojej rodzinnej idylli pozostać. Do Warszawy i show-biznesu mu niespieszno. Szczególnie od momentu, gdy prasa brukowa znów zaczęła rozpisywać się na temat jego życia uczuciowego.

Będziecie tęsknić?

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Piaseczny

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje