Reklama
Reklama

Amaro wybudował w domu kaplicę. Pojawiły się głosy o sekcie! Żona tłumaczy

Wojciech Modest Amaro (50 l.) i jego żona, Agnieszka Amaro w jednym z najświeższych wywiadów opowiedzieli o niezwykłym doświadczeniu obecności Boga w ich życiu. Kilka lat temu para doświadczyła cudu, który na zawsze ich odmienił. Dziś modlitwa pełni w ich codzienności kluczową rolę. Starają się każdego dnia odwiedzać przydomową kaplicę.

Wojciech Modest Amaro: wiara

Wojciech Modest Amaro jeszcze do niedawna niewiele mówił na temat swojego życia osobistego. Właściciel ekskluzywnych restauracji w Warszawie, który był także jurorem w programie "Top Chef", rzadko kiedy wspominał o sprawach prywatnych. Dopiero parę lat temu postanowił zacząć mówić o kwestiach religijnych. Nie ukrywał, że na pewnym etapie życia wiara stała się dla niego fundamentem funkcjonowania. W niedawnym wywiadzie udzielonym dla Gazety.pl Wojciech Modest Amaro szczerze opowiedział o swoim pojednaniu z Bogiem i metamorfozie, którą przeszedł.

Reklama

W rozmowie wzięła udział również ukochana szefa kuchni. Agnieszka Amaro przyznała, że przekonania jej męża niekiedy nie są rozumiane przez osoby z zewnątrz. Zaznaczyła przy tym, że oboje wyznają wiarę katolicką, a ich doświadczenia nie mają związku z żadnymi podejrzanymi praktykami w stylu New Age.

"Pewnie niektórzy myślą, że Modest postradał zmysły. A przecież żyjemy w kraju, w którym wiara katolicka jest bardzo ważna. Zatem co jest dziwnego w tym, że ktoś deklaruje: jestem katolikiem? Nie stał się wyznawcą sekciarskiej religii, tylko powszechnie uznanej wiary" - wyjaśniła żona Wojciecha Modesta Amaro.

Wojciech Modest Amaro i Agnieszka Amaro wspólnie się modlą

Wojciech Modest Amaro i Agnieszka Amaro w życiu codziennym starają się czerpać mądrość życiową z postaci Matki Boskiej. Aby jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga zdecydowali się na wybudowanie w domu własnej kaplicy. Restaurator pomimo tego, że sam jest osobą wierzącą, stara się nie naciskać na innych i nie skłaniać ich do zmiany przekonań. Podkreśla, że realizuje swoją drogę tak, jak uczył Jezus, czyli po cichu i z pokorą.  

"Wie pani, jaka była Maryja? Charakteryzowała ją cichość, skromność, pokora i to, że rozważała wszystko w swoim sercu. Rozważała, czyli modliła się w danej intencji. To jest ten styl. Głosząc świadectwa, nie mówię, że jak kiedyś ugotowałem obiad, to 300 osób spadło z krzeseł. Zawsze wskazuję na Jezusa, od którego dostałem wszystkie talenty. Nie tęsknię za dawnym szumem, nie wypłakuję w rękaw, nie wzdycham za przeszłością. Idę do swojej izdebki, a właściwie kaplicy i w spokoju się modlę. Nie sterczę na rogatkach, nie wymachuję różańcami, żeby wszyscy mnie widzieli. Realizuję apostolskie wezwanie i zostawiam słuchającym wolność wyboru" - tłumaczy szef kuchni w wywiadzie dla Gazety.pl.

Agnieszka Amaro wraz z mężem codziennie odwiedza przydomową kaplicę. Gdy tylko mają taką możliwość przychodzą w to wyjątkowe miejsce, które napełnia ich spokojem i daje poczucie pełni.

"Modlimy się, kiedy mamy tylko możliwość. Czasami przychodzę do niej także w nocy, żeby się wyciszyć i spotkać z Panem Bogiem" - mówiła Agnieszka Amaro. 

Wojciech Modest Amaro doświadczył cudu

Małżeństwo Amaro zdaje sobie sprawę, że dla niektórych osób ich życiowa droga może wydawać się dziwna. Szef kuchni przeżył jednak chwile, które sprawiły, że dziś nie ma najmniejszych wątpliwości, co do słuszności swojego zaangażowania religijnego. W powrocie na łono kościoła towarzyszyła mu ukochana żona, Agnieszka. Kobieta przez długie lata zmagała się z poważną chorobą. Jej stan dodatkowo pogorszył się, gdy była w ciąży.  

"Opamiętaliśmy się siedem lat temu, gdy Modest był u szczytu sławy. (...) Nagle na wakacjach poczuliśmy pustkę. (...) To niesamowita łaska, że pustka pojawiła się jednocześnie i u mnie, i u męża. I wtedy dostaliśmy zaproszenie na mszę świętą pod Częstochowę. (...) I przeżyliśmy cud. (...) Od wielu lat zmagałam się z problemami zdrowotnymi. Miałam w głowie lęk, że umrę. Podczas ciąży z Nicolasem miałam dwie operacje zagrażające życiu. Przeżyliśmy prawdziwy koszmar. Borykałam się z tymi problemami dalej po porodzie. Miałam kolejną operację. Na mszy doznałam silnego, fizycznego uzdrowienia" - wyznała Agnieszka Amaro w wywiadzie dla Gazety.pl.

Właśnie tamta msza była punktem zwrotnym w podejściu Wojciecha Modesta Amaro i jego żony do tematu wiary. Kobieta niespodziewanie upadła na ziemię i całym ciałem poczuła, że właśnie rozpoczął się proces uzdrawiania.

"Potem podczas mszy była komunia święta, do której nie mogliśmy przystąpić. Nie byliśmy po spowiedzi, żyliśmy w związku cywilnym, bez sakramentu małżeństwa. Jakaś pani przede mną przyjęła Komunię Świętą i upadła, doświadczając zaśnięcia w Duchu Świętym. Byłam zszokowana, nigdy czegoś takiego nie widziałam. "Panie Jezu, proszę, daj mi taką wiarę" - powiedziałam sobie w myślach. Za chwilę była modlitwa o uzdrowienie. Ksiądz powiedział: "A teraz Pan Jezus uzdrawia kobietę z nowotworu jelit". W tym momencie ja upadłam na ziemię, poczułam ogromny ból w brzuchu i już wiedziałam, że jestem uzdrawiana" - opowiadała poruszona Agnieszka Amaro w rozmowie z dziennikarką Gazety.pl. 

Cud się powtórzył

To jednak nie był koniec niezwykłych przeżyć duchowych z udziałem rodziny Amaro. Kolejnego dnia, gdy restaurator w słuchawkach przesłuchiwał pewne nagranie z przemówieniem księdza, jednomyślnie postanowił wraz ze swoją żoną, że następnego dnia pójdą do kościoła. Nie była to jednak zwyczajna wizyta w świątyni. Tego dnia każde słowo z Ewangelii trafiało prosto w ich serca. Dopiero później zorientował się, że nagranie, którego słuchał pochodziło z dnia, w którym jego żona została uzdrowiona. 

"Wieczorem Modest odsłuchiwał nagranie z tej mszy, na której byliśmy pod Częstochową. Miał na uszach słuchawki. Nie miałam pojęcia, czego słucha, ale w pewnym momencie runęłam na ziemię. Okazało się, że to był dokładnie ten sam moment ze mszy, kiedy kapłan wypowiada słowa o uzdrowieniu kobiety z nowotworu jelit. Nie da się nie dostrzec w tym Boga i jego uzdrawiającej mocy" - opowiadała Agnieszka Amaro w wywiadzie dla "Gazety.pl". 

To właśnie te doświadczenia sprawiły, że restaurator całkowicie przewartościował swoje życie. Teraz na pierwszym miejscu znalazł się Bóg, a nie kariera.

"Uzdrowienie żony było dla nas punktem zwrotnym. Od niego zaczęło się nasze nawrócenie. Nasze nowe życie. Ja po pierwszej spowiedzi zrezygnowałem z prowadzenia "Piekielnej kuchni". A co Pan Bóg dalej zrobi z moją rozpoznawalnością? Nie wiem. Ważne, że On wie - i my ufamy, że nas prowadzi najlepszą dla nas drogą" - podsumował Wojciech Modest Amaro w rozmowie z Angeliką Swobodą z Gazety.pl.

Zobacz też:

Kuba Wojewódzki oskarża Sarę James o postarzanie się. "Muszę być szybciej dojrzalsza"

Barbara Kurdej-Szatan zaciska pasa. Na czym oszczędza w czasach szalejącej inflacji?

Magda Mołek w hicie Netflixa? Postać dziennikarki pojawia się w "Wielkiej Wodzie"

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Modest Amaro | Agnieszka Amaro
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama