Krzysztof K.A.S.A. Kasowski przez lata był jedną z największych sław polskiego rapu. Po tym, jak rozpoczął solową karierę i zaczął nagrywać piosenki dla wytwórni BMG, Polacy wreszcie o nim usłyszeli.
Jak sam wspomina po latach. To właśnie współpraca z wytwórnią zmieniła bieg jego kariery.
"Puściłem kawałek nagrań Tymonowi w moim maluchu. Mówiłem, że chyba będę chciał nagrywać w niezależnej firmie (...). A Tymon powiedział, że może bym spróbował do większej firmy (...). Powiedział mi nazwisko kolegi, perkusisty jazzowego, który tam pracował. Demo się spodobało, więc mogę powiedzieć, że to dzięki Tymonowi byłem tam, gdzie byłem" - relacjonował Kasowski w podcaście "Co u nich słychać?".
Kasowski dążył do wielkiego sukcesu. Nie wszyscy byli przekonani do jego twórczości
Droga do sukcesu nie była jednak usłana różami. Chociaż za swoje utwory otrzymał liczne nagrody m.in. Dance Music Awards za debiut roku w 1996 roku i był nawet nominowany do Fryderyka w kategorii muzyki tanecznej, nie wszyscy zgadzali się z tym, że twórczość muzyka zasługuje na poklask.
"Kiedy zacząłem nagrywać dla BMG, to już było wszystko jakby loopowane, elektroniczne, samplingowe, ale mnie to ciekawiło. (...) Kiedy mój były perkusista (...) usłyszał piosenkę 'Reklama' w radio, powiedział: To jest najgorsza wersja tej piosenki, jaką słyszałem. A grał ją cztery lata" - wspominał Kasowski w rozmowie z Radiem RMF24.
Krzysztof "K.A.S.A." Kasowski odkrył nową pasję.
Po latach spędzonych w show biznesie Kasowski nagle zniknął, a jego kariera wyhamowała.
19 czerwca 2023 roku pojawił się znów - na instagramowym koncie aktorki Oli Szwed. Aleksandra wykonała selfie wraz z Kasowskim w czasie realizacji tajemniczych zdjęć w Warszawie.
Później jednak ponownie odsunął się ze świata mediów. W 2026 roku po latach milczenia udzielił wywiadu, w którym ujawnił, co zajmowało go w tym czasie.
Okazuje się, że skupił się na pisaniu książki.
"W pierwsze tygodnie przyblokowałem w ogóle muzyczną działalność. (...) Nie jestem w stanie wymyślić jednego dźwięku do piosenki. (...) Zacząłem sobie wracać do jakichś historii z przeszłości. Może myślałem, że umieram? Nie wiem (...). I rzeczywiście powstał ten szkic. Chociaż przecież to nie pierwsza książka (...)" - ujawnił muzyk.
W swojej książce piosenkarz postanowił powspominać czasy, gdy ludzie spotykali się ze sobą, zamiast tracić czas na telefony.
"Te głupie pomysły: zróbmy zespół, pojedźmy do Jarocina. Nie zapisaliśmy się. Myśmy pojechali maluchem tak po prostu (...). Oczywiście to jest na motywach autobiograficznych. Nie wszystko jest tak samo, ale oczywiście korzystałem z moich doświadczeń, opisując rok 1991, bo o tym jest 'Upadek króla rapu'" - wyjaśnił artysta.
Zobacz także:
Wiemy, jak teraz wygląda zapomniany "KASA". Wszystko dzięki pięknej aktorce








