Allan Krupa, który jakiś czas temu ponoć zmienił nazwisko na "Enso", by raz na zawsze odciąć się od ojca, pojawił się ostatnio na nagraniach "Tańca z gwiazdami".
Po zakończeniu show uciął sobie pogawędkę z reporterką Jastrząb Post. Ta zaczęła od pytania, czy syn Edyty planuje być może wziąć udział w kolejnej edycji programu. Ten nie zaprzeczył, choć oficjalnie niczego też wprost nie chciał potwierdzić:
"Ani tak, ani nie. Jeszcze nie wiem jak to będzie. Wiem, że muszę być gotowy w środku na to, bo byłoby to kompletnie nowe przedsięwzięcie dla mnie, taniec jest nie jest mi bliski, więc zobaczymy. Ale nie jestem zamknięty, ale jeszcze nie mówię tak" - wyznał, dodając że ponoć dostał już tego typu propozycję od produkcji.
"Gdzieś tam nieoficjalnie były takie rozmowy, więc z tego co wiem, gdzieś tam drzwi są dla mnie otwarte i bardzo za to dziękuję telewizji Polsat" - przyznał.
Na widowni Allan pojawił się też z nową sympatią, z którą związał się po głośnym rozstaniu z Nicol Pniewską. Jak jednak zapewnił, tym razem nie będzie to jednak związek medialny.
"My po prostu szanujemy bardzo prywatność naszego związku. Też żyjemy przekonaniem, że czego się nie widzi, to ciężej popsuć. Bardzo się kochamy i też moja partnerka nie jest osobą publiczną i po prostu jest z dala od tego świata i i tak no nasza miłość jest to po prostu prywatną sprawą dla nas i tyle i nie potrzebujemy się z tym obnosić" - zapewnił.
Okazuje się, że nowa partnerka już miała okazję zapoznać się z być może przyszłą teściową:
"Partnerka się stresowała, ale generalnie wyszło na dobre, bo na moją niekorzyść bardzo się przyjaźnią" - wyjawił Allan.
Następnie reporterka Jastrząb Post zapytała o ostatni wywiad matki Allana, którego udzieliła pewnemu podkasterowi. Poruszone zostały tam znowu dziwne wątki, a sama Edyta stwierdziła, że ma wiedzę, jak będzie wyglądało najbliższe sto lat na ziemi. Nie mogła jednak zdradzić, kto jej o tym powiedział.
Tego typu osobliwych opowieści było w tym podkaście zresztą więcej, co wywołało śmiech internautów i tych bardziej racjonalnych mediów.
Syn Górniak przekazał wieści ws. mamy. Sygnały były już parę lat temu
Jak jednak twierdzi syn diwy, jego mama rzeczywiście "wie więcej" niż zwykli śmiertelnicy i bardzo dobrze, że głośno o tym mówi, bo może ludzie się przebudzą. Pierwsze sygnały dawała już parę lat temu:
"Mówiła tam o wielu takich rzeczach, które myślę, że ludzie muszą usłyszeć. Widziałem też, że jest spory taki pozytywny odbiór tego. Myślę, że wiecie jak to jest. Moja mama też wiele rzeczy mówiła parę lat temu. Ludzie ją wyśmiewali, a teraz jakby jest to normalna sprawa. Można powiedzieć, że moja mama jest trendseterką i faktycznie wierzę jej już, że ona wie więcej niż ja" - stwierdził.
Na koniec dodał, że cieszy się też z dokumentu, który powstał o jego rodzicielce, bo być może ludzie w końcu dostrzegą w niej człowieka:
"Cieszę się, że ma taką możliwość, żeby mówić te rzeczy i podnosić ludzi na duchu. Może po prostu ludzie mogą się bardziej utożsamić z nią jako człowiekiem i zobaczyć, że jesteśmy jednak nie tacy różni i że tak naprawdę osoby idealizowane gdzieś tam w social mediach i telewizji są takimi samymi ludźmi jak ja i zaraz, nie wiem, zatrzymamy się po drodze w Macu i pójdziemy potem obejrzeć jakiś serial na Netflixie. Ludzie o tym zapominają, więc myślę, że dzięki takim akcjom właśnie jak ta ludzie mogą się poczuć bliżej" - podsumował.
Taki syn to prawdziwy skarb!








