Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Alicja Bachleda-Curuś i jej zaskakujące plany na przyszłość. A co z aktorstwem?

Według najnowszych doniesień Alicja Bachleda-Curuś (34 l.) przygotowuje się do obrony pracy magisterskiej z... historii sztuki. Zajęła się malowaniem i ma już pewne plany na przyszłość. Czy do spełnienia marzeń sprzed lat namówił ją Marcin Gortat (34 l.)?

Każdego ranka Alicja Bachleda-Curuś, gdy tylko wyprawi syna Henryka (8 l.) do szkoły, sama także wychodzi na uczelnię. - Studiuję historię sztuki i w najbliższych miesiącach planuję zrobić magisterkę - zdradziła. 

Aktorka najpierw zastanawiała się, czy nie wrócić na psychologię, którą kiedyś studiowała, ale przerwała, kiedy zaszła w ciążę, jednak doszła do wniosku, że historia sztuki to kierunek, który bardziej ją interesuje. 

- To była bardzo dobra decyzja. Alicja odżyła, ma mnóstwo pomysłów na przyszłość, chce jej się żyć - zdradza osoba z otoczenia aktorki. - Przez ostatnie lata zajmowała się przede wszystkim synem, a teraz znów ma czas na to, aby pomyśleć o tym, czego ona sama pragnie i potrzebuje. 

Aktorka jako specjalizację wybrała malarstwo, które jest jej bardzo bliskie, ponieważ sama uwielbia malować. Zawsze z ogromną przyjemnością siadała i siada do sztalugi. Kiedy już skończy studia, chciałaby otworzyć w Los Angeles galerię i zająć się sprowadzaniem i prezentowaniem wystaw malarskich, oczywiście głównie polskich artystów. 

- Będzie miała na to papiery, poczuje się pewniej i z powodzeniem będzie mogła to robić. Tym bardziej, że Polacy mieszkający w Los Angeles, są spragnieni polskiej sztuki. Pragną z nią obcować - dodaje znajoma aktorki. 

Pomysł ukończenia studiów świadczy o tym, że Alicja już myśli o swojej przyszłości. Oczywiście nie zamierza rzucić aktorstwa, ale szuka alternatywy, czegoś, co będzie sprawiało jej przyjemność w czasie, kiedy nie gra. Zapytana o to, co było impulsem do podjęcia takiej decyzji, odpowiedziała: - Mam trochę więcej czasu dla siebie, ale proszę nie pytać mnie o życie prywatne. 

Bez wątpienia jednak wielką inspiracją do ukończenia studiów oprócz chęci rozwoju był... Marcin Gortat. Spotykają się od kilkunastu miesięcy i wydaje się, że ten związek dla obojga jest bardzo ważny. 

Nowy partner Alicji jest nie tylko wybitnym sportowcem, ale też człowiekiem niezwykle przedsiębiorczym, biznesmenem, który myśli perspektywicznie. Ma duże możliwości finansowe, gdyż jest jednym z najlepiej opłacanych koszykarzy na świecie, a wie, że jedną z najlepszych inwestycji jest kupno dzieł sztuki. 

Reklama

Kiedy Alicja kilkanaście lat temu, jako młoda dziewczyna zamieszkała w USA, najpierw rozpoczęła naukę w aktorskiej szkole Lee Strasberga i zaczęła walkę o swój amerykański sen. Aktorstwo było jej wielkim marzeniem, które dosyć szybko zaczęła realizować. Miała bardzo dużo pracy, ale mało czasu dla siebie i zapomniała o swojej pasji. Dopiero kiedy zaszła w ciążę, coraz częściej zaczęła wracać do malarstwa. 

- Kupiła wszelkie niezbędne akcesoria do malowania. Część miała jeszcze z Polski, ale potrzebowała czegoś ekologicznego, bezpiecznego dla kobiet w ciąży - wspomina jej znajoma. 

Kiedy urodziła syna Henryka mówiła: - Ostatnio często zdarza mi się łapać za pędzel. Lubię eksperymentować. Posługuję się różnymi narzędziami. Improwizuję. Punktem wyjścia w tym co robię, jest widok, postać, twarz. Pojawiają się w mojej wyobraźni, nie zaznam spokoju, nim nie przeniosę ich na płótno - zdradziła wówczas. 

Teraz, kiedy Henio jest coraz bardziej samodzielny, ma swoje sprawy, swoich kolegów i mnóstwo zainteresowań, na nowo zaczęła cieszyć się malarstwem. A w swoich pracach z przyjemnością wraca do czasów dzieciństwa i Tatr, w których spędzała bardzo dużo czasu. Jeden ze swoich obrazów przeznaczyła na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 

Na razie obrazy Alicji ozdabiają głównie ściany w jej domu w Los Angeles. Niewykluczone jednak, że kiedy już otworzy własną galerię, zorganizuje wernisaż swoich prac. 

- To jej takie bardzo ciche marzenie i na realizację ma czas. Na razie musi przygotować się do obrony pracy magisterskiej - zdradza jej przyjaciółka.

Alicja cieszy się, że udaje się jej spełnić marzenia i stawiać coraz to nowe cele. Chce być przykładem dla swojego syna. Pokazywać mu, że w życiu jeśli bardzo czegoś pragniesz, to możesz to mieć, potrzebna jest tylko cierpliwość, wytrwałość, pracowitość i pasja.

***
Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Alicja Bachleda-Curuś

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje