Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Kotulanka: Co tak bardzo chciała ukryć?

Bliskim i fanom Agnieszki Kotulanki (†61 l.) wciąż trudno pogodzić się z jej nagłym odejściem. Czy to musiało się tak skończyć?

Nigdy nie lubiła opowiadać o sobie. Ani wtedy, gdy zaczynała karierę, ani tym bardziej później, gdy była już bardzo popularna.

Reklama

Agnieszka Kotulanka była bez wątpienia jedną z najbardziej tajemniczych polskich gwiazd. Gdy w roku 2000 odbierała Telekamerę "Tele Tygodnia" za rolę uwielbianej Krystyny Lubicz z "Klanu", była szczęśliwa. 

Ale właśnie wtedy musiała odpowiadać na pytania, na które odpowiadać nie chciała… Wszyscy wiedzieli nie tylko o jej zmaganiach z chorobą alkoholową, ale też o sercowych zawirowaniach.

Miała niezbyt udane życie osobiste. Dziś fani pani Agnieszki, którzy wciąż nie mogą otrząsnąć się z szoku po jej śmierci, próbują za nią obwiniać wyłącznie związanych z aktorką mężczyzn. Wielu ludzi powtarza wciąż informacje, że to właśnie te bolesne doświadczenia doprowadziły panią Agnieszkę na skraj przepaści. 

Jednak czy tak było naprawdę? 

W latach 80. aktorka wyjechała do Kanady, dokąd wcześniej wyruszył jej mąż, Jacek Sas-Uhrynowskim (60 l.). Aktor nie chciał już dłużej mieszkać w Polsce i wzorem wielu w poszukiwaniu lepszego jutra uciekł za ocean. Pani Agnieszka zabrała ze sobą 4-letniego syna Michała, zostawiając 2-letnią córkę Kasię ze swoimi rodzicami. 

W tym samym czasie do Kanady wyjechał ze swoją rodziną także inny znany polski aktor…

Nikt, lepiej niż on, nie rozumiał pani Agnieszki. Oboje tęsknili za Polską. Cierpieli też, że na obcej ziemi nie mogą wykonywać ukochanego zawodu. Żyli w poczuciu niespełnienia. Wszystko to bardzo ich do siebie zbliżyło…

Kiedy romans wyszedł na jaw, małżeństwo Agnieszki Kotulanki rozpadło się, a ona razem z synem wróciła do Polski i do… córki.

Wkrótce na jej drodze pojawił się Paweł Wawrzecki (67 l.), którego małżeństwo znalazło się wówczas na zakręcie. 

Żona Barbara Winiarska (†50 l.) była pochłonięta opieką nad ich niepełnosprawną córką, a on potrzebował bratniej duszy…

Ale związek ten nie był udany. Dość powiedzieć, że po jakimś czasie Paweł Wawrzecki wrócił do żony, a po jej nagłej śmierci został sam z niepełnosprawną córką i całe życie podporządkował właśnie jej. 

Potwierdziła to kilkanaście dni temu aktorka Joanna Szczepkowska (65 l.), która odsłoniła wiele nieznanych wcześniej szczegółów. (Pisaliśmy o tym TUTAJ).

Kiedy Paweł Wawrzecki miesiąc temu pojawił się na pogrzebie dawnej ukochanej, niektórzy fani aktorki jawnie okazywali mu niechęć. W internecie również nie kryli swej złości na niego. Ale, jak widać, nie wszystko jest często takim, jakim się wydaje. 

Paweł Wawrzecki, jak na dżentelmena przystało, nie odpowiada na zarzuty, nie tłumaczy się nikomu. Zamknął przeszłość godnie, pożegnał kobietę, która była mu bliska, mimo że nie mógł ułożyć sobie z nią życia.

Bo Agnieszka Kotulanka dokonywała własnych wyborów. Kochana przez tłumy, wybierała samotność, którą oswajała, jak umiała. Nie chciała pomocy od nikogo, może dlatego, że wiedziała, iż przede wszystkim musi pomóc sobie sama.

Choroba okazała się silniejsza. Wszystkich boli to, że taka zdolna aktorka odeszła tak wcześnie. Pociechą dla wielbicieli jej talentu może być tylko to, że dzięki swym rolom na zawsze pozostanie w ich pamięci.

***

Dowiedz się więcej na temat: Kotulanka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje