Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Agata Steczkowska usłyszała na ulicy: „Jesteś wstrętna, bo jesteś dzieckiem księdza"

Sekret rodziny, który najstarsza z sióstr, Agata Steczkowska (50 l.), wyjawiła w książce, sprawił, że ona i Justyna (44 l.) odsunęły się od siebie. Czy jej lektura przyniesie pojednanie?

"Mojemu rodzeństwu" - taka dedykacja widnieje na książce "Steczkowscy. Miłość wbrew regule" Agaty Steczkowskiej, która ukaże się 29 marca. Najstarsza z sióstr Steczkowskich przez 30 lat gromadziła rodzinne archiwa, rozmawiała z przyjaciółmi rodziców, aby napisać osobistą biografię rodu. 

Reklama

- Prawda o miłości rodziców, odarta z brudu kłamstw okazała się piękna i postanowiłam opowiedzieć o tym, skąd się wzięła. (...) Zrobiłam to dla samej siebie, dla mojego rodzeństwa, dla naszych dzieci i dzieci naszych dzieci - tłumaczy we wstępie. - Tylko ja urodziłam się jako dziecko księdza. Moje rodzeństwo już nie. Dlatego to jest moja opowieść - dodaje. 

Informacja o publikacji wzbudziła bowiem kontrowersje jeszcze przed premierą, gdyż reszta rodziny nie wiedziała o zamiarze Agaty. Zwłaszcza Justyna Steczkowska, która wcześniej spędzała z siostrą urlop, była zaskoczona, że nie została przez nią uprzedzona. 

Jak pisano w "Na Żywo", siostry odbyły kilka trudnych rozmów, podczas których Justyna przedstawiła swoje oczekiwania wobec publikacji. Wydawało się, że Agata pozostała na nie obojętna. Wystarczy jednak pobieżna lektura, by zauważyć, że najstarsza z sióstr wzięła je sobie do serca. Nie ma w niej zdjęć, co Agata tłumaczy szacunkiem dla gustu i delikatności rodzeństwa. Jest za to wzruszająca opowieść o sile miłości rodziców.

Trudno dokładnie powiedzieć, kiedy narodziła się ich znajomość. Stanisława w ich rodzinnej Duląbce znali wszyscy. W każde wakacje przyjeżdżał z Przemyśla, gdzie kształcił się na księdza i skrzykiwał okoliczną młodzież. Jak wspominają znajomi, rzadko zakładał sutannę, a na swoim motocyklu wyglądał jak rasowy harleyowiec. 

Młodsza od niego o siedem lat Danuta z ochotą rywalizowała w skokach w dal na skoczni, którą on usypał. Ale równie chętnie chodziła na zajęcia prowadzonego przez niego chóru. Między nimi rodzi się przyjaźń. Gdy on wyjeżdża, piszą do siebie długie listy, ona przepisuje na jego prośbę nuty, on odwdzięcza się, wysyłając jej widokówki, które kolekcjonuje. 

Kiedy to uczucie zamienia się w fascynację? W latach 60. ona pracuje jako nauczycielka w Stalowej Woli, on w parafii w Dukli. Dzieli ich 160 kilometrów, ale spotykają się, gdy tylko obowiązki im na to pozwalają. Pewnego dnia Danuta odkrywa, że jest przy nadziei. Powiadamia o tym ukochanego w liście. 

- Potrzebuję czasu, żeby o tym pomyśleć - odpisuje jej. Na tydzień zamyka się na wzgórzu Zaśpit w pustelni św. Jana w Dukli. Nie wie, że gdy on na górze zastanawia się nad życiem, ona siedzi na ławce na dole i też bije się z myślami. - Postanowiła, że jakąkolwiek decyzję podejmie Stanisław, będzie to wyłącznie jego decyzja i ona ją zaakceptuje - czytamy. 

Nie byli przygotowani na to, co ich spotkało, gdy ukochany postanowił z nią zostać. Odrzucenie społeczeństwa, kościoła, a co gorsza rodziny. Zarówno jej matka, jak i jego ojciec, oznajmili bowiem, że nie chcą ich znać. A brat Stanisława jedyne ich wspólne zdjęcie przedarł, część Staszka podarł na strzępy i wrzucił do pieca. 

Nawet narodziny Agaty nie zmiękczyły serc otoczenia. W mieście ukazał się afisz, na którym grubym flamastrem napisano, że Danuta odciągnęła sługę bożego od ołtarza. Parafianie i przełożeni Stanisława uważali, że jeszcze wszystko można naprawić, dziecko wychowa się bez ojca, a on wróci do kapłaństwa.

Zakochani nie potrafili już dłużej mieszkać w Stalowej Woli. Wrócili tam dopiero po latach, ale nawet wtedy obcy zaczepił 14-letnią wówczas Agatę na ulicy i oznajmił coś, czego dotąd nie wiedziała: "Jesteś wstrętna, bo jesteś dzieckiem księdza". - Kiedy wróciłam do domu, mama powiedziała mi, że jestem dzieckiem miłości - wspomina autorka. 

Rodzina przebaczyła im po kilku latach, najdłużej toczyli walkę z kościołem, aby Stanisław otrzymał dyspensę od celibatu. Inni księża czekali kilka miesięcy, on ponad 30 lat tylko dlatego, że zdaniem biskupa, zamiast ukrywać uczucie, afiszował się nim, występując publicznie ze swoją muzykującą rodziną. 

Dopiero 13 kwietnia 1998 r., w kościele pod wezwaniem św. Floriana państwo Steczkowscy mogli przysiąc miłość przed Bogiem. Na ceremonii byli tylko im najbliżsi. - Danusia cały czas szlochała ze wzruszenia. Miała delikatną białą sukienkę, wszystkie córki pomagały ją wybrać. Róża, córka Agaty, niosła babci tren. Wszyscy płakali - czytamy wspomnienie ich przyjaciela. 

Trzy lata później senior rodu zmarł. Dziś, jak przyznajejego najstarsza córka, rodzina wciąż wierna jest jego zasadom. A jedna z nich dotyczyła rodzinnych sporów. Konflikty należało między sobą wyjaśnić, zwłaszcza przed świętami, aby ze spokojem móc sobie życzyć wszystkiego dobrego.

- Trudno mi zrozumieć, że rodzeństwo nie odzywa się do siebie, nie umie wybaczyć - pisze Agata. Czy po lekturze książki siostry przestaną się unikać? I Justyna pojawi się na jej promocji?

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Steczkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »