Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Agata Duda "cieszy się z decyzji córki"!

Kinga Duda (21 l.) na własnej skórze poznała cenę popularności. Za radą mamy zaczęła unikać mediów i podjęła ważny wybór dotyczący przyszłości.

Zbliżająca się sesja egzaminacyjna to dla każdego studenta stresujący moment. Kinga denerwuje się nie tylko dużą ilością materiału do opanowania, ale także atmosferą, jaka towarzyszy jej na uczelni. Na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego już nieraz słyszała zaczepki i musiała znosić drwiny ze strony kolegów, a nawet wykładowców. 

Dziewczyna boleśnie ponosiła konsekwencje decyzji swojego taty, prezydenta Andrzeja Dudy (43), dotyczące Trybunału Konstytucyjnego.

"Nie ma łatwego życia na uczelni. Środowisko prawnicze jest negatywnie nastawione do prezydenta" – mówi „Dobremu Tygodniowi” osoba z UJ. Atmosfera na studiach spowodowała, że Kinga rozważała nawet przeprowadzkę do stolicy i przeniesienie się na Uniwersytet Warszawski.

Reklama

To martwiło jej mamę, Agatę Kornhauser-Dudę (44 l.). Dla niej samej wyjazd z ukochanego Krakowa był trudnym doświadczeniem. Wiedziała, że w stolicy córkę czekają jeszcze większe kłopoty. Byłaby pod nieustannym obstrzałem paparazzich, którzy dokumentowaliby jej każdy krok, gest, spotkanie. Tak się stało, kiedy przyjechała do Warszawy i zaprosiła do pałacu prezydenckiego swojego dobrego znajomego, aktora Macieja Musiała. Zrobiono im zdjęcia i mimo że oboje zaprzeczali, od razu pojawiły się plotki o romansie. 

"W Krakowie jest dużo spokojniej" – przekonywała ją mama. Radziła też córce, żeby, podobnie jak ona, usunęła się w cień i nie dawała powodów do tego, by o niej pisać. Unikała ryzykownych wyjść, które mogą być później pożywką dla plotek. Jak każda matka, martwi się o córkę. I uważa, że Kinga powinna żyć z dala od pokus wielkomiejskiego życia i show-biznesu. 

Prezydentówna zgodziła się z mamą. Po szczerej i ciężkiej rozmowie postanowiła zostać w Krakowie. Wyraźnie ograniczyła swoją aktywność w Internecie. Nie chwali się już odważnymi pozami podczas sesji zdjęciowych czy wyjściami ze znanymi przyjaciółmi. 

Na początku kadencji taty nie miała jeszcze takiego wyczucia. 

"Bardzo szybko stała się obiektem zainteresowania. Jednak nie czuła się z tym dobrze" – mówi "Dobremu Tygodniowi" osoba z otoczenia Kingi. 

Zamieszanie wokół jej osoby przerosło wszelkie wyobrażenia. Zaczęto ją porównywać do popularnej szafiarki Kasi Tusk, córki byłego premiera.

"Jest młoda, inteligentna i do tego jest córką prezydenta. Ma wszystkie atrybuty, by stać się celebrytką" – ocenił medioznawca, prof. Wiesław Godzic.

Kinga walczyła z tak powierzchownym wizerunkiem. Podczas listopadowej wizyty w Watykanie, którą odbyła z rodzicami, modliła się przy grobie świętego Jana Pawła II. Zdjęcie pokazała w Internecie z adnotacją: „Nie szafiarka, nie celebrytka”. 

Jednak nadal zdarzały jej się wpadki. W lutym w Warszawie bawiła się w modnym klubie z fotografem, robiącym rozbierane sesje. Ich wspólne zdjęcie, które na Twitterze zamieścił mężczyzna, stało się powodem do niewybrednych komentarzy w stylu: „Prezydenckie cycki, liczę na to”. 

Kindze zrobiło się przykro. I obiecała mamie, że będzie uważać, z kim i gdzie się spotyka.

W Krakowie wielkim oparciem są dla niej dziadkowie, których żelazny kodeks moralny zna od dziecka. W każdej chwili może się do nich zwrócić. Oni sami pilnują, by nie wypowiadać się już na temat osobistego życia wnuczki. 

 Jej mama czuje dużą ulgę. Dudowie po kilku trudnych miesiącach nauczyli się żyć w nowej rzeczywistości. Są dla siebie oparciem w trudnych chwilach. Od tego jest przecież rodzina.

***

Dobry Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Kinga Duda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »