Reklama

Reklama

Reklama

Agata Buzek jako dziecko walczyła z nowotworem! Pomogli obcy ludzie!

Agata Buzek (39 l.) prawdziwą aktorską karierę robi za granicą, dzięki czemu spełnia swoje marzenie z dzieciństwa. W trudnych chwilach zawsze może liczyć na mamę, a ona na nią.

Jej ostatnią rolę filmową, zakonnicy, matki przełożonej, przyjęto ciepło nawet w Watykanie. Po premierze filmu „Niewinne” Agata Buzek dostała świetne recenzje. Jest uznawaną na świecie aktorką, choć w Polsce o niej cicho.

"Zobaczyłam jej twarz w amerykańskim filmie i zafascynowała mnie" − wyznała Anna Fontaine, reżyserka „Niewinnych”. 

Swoich sukcesów Agata nie świętuje na bankietach. Ma od tego najbliższych, co najwyżej wykona telefon do mamy. Stara się nie tracić czasu na bzdury. Od czasu, kiedy zachorowała, wie, czym jest kruchość życia. 

Reklama

Jest konkretna, od dziecka wiedziała czego chce. Już jako 5-latka postanowiła zostać aktorką. Kiedy rodzice zabierali ją do kawiarni, wychodziła na środek sali i bez tremy recytowała „Słonia Trąbalskiego”.

Przed uroczystościami rodzinnymi szykowała kostiumy, ćwiczyła teksty. Miała szczęście,bo jak zawsze podkreśla: wychowali ją cudowni rodzice. Nigdy nie podnosili głosu, mieli do niej zaufanie. Odwdzięczała się im lojalnością i prawdomównością. Nigdy nie przechodziła okresu buntu. 

Gdy przyszła na świat, jej matka Ludgarda miała 41 lat, a przyrodni brat Rafał (z pierwszego małżeństwa matki) był już dorosły. Mama, chemiczka, Jerzego Buzka poznała w pracy. Byli zatrudnieni w Instytucie Inżynierii Chemicznej PAN w Gliwicach. Inżynier-energetyk szybko zauroczył się uśmiechniętą koleżanką. Pobrali się w 1974 roku, a mąż od razu znalazł wspólny język z Rafałem. Dwa lata po ślubie urodziła się Agata. 

Od dzieciństwa była samodzielna, lubiła prowadzić na głos dialogi sama ze sobą. Z rodzicami budowała domki na drzewach, jeździli na wakacje w góry i nad jeziora na kajaki. W czasie podróży samochodem głośno śpiewali. Niecierpliwa i pełna energii Agata nie potrafiła usiedzieć w szkole na zajęciach. 

Rodzinna idylla nie trwała długo. Siedmioletnia Agata zaczęła się coraz częściej przeziębiać. Wkrótce lekarze zdiagnozowali ziarnicę złośliwą. Rodzice przez cztery lata walczyli o jej życie. 

"Mama była ze mną non-stop. Nigdy nie usłyszałam: Nie mam siły, idę spać" − wspomina Agata Buzek. 

Gdy straciła włosy po naświetlaniach i chemioterapiach, rodzice mówili jej, że gdy odrosną, będą mocniejsze.

"Zostałam wychowana w poczuciu, że wszystko się uda. Musieliśmy być pogodni. Uprawialiśmy terapię śmiechem, opowiadaliśmy śląskie kawały, czytaliśmy wesołe książki" − wspominała Ludgarda Buzek.

Kiedy pojawiła się szansa na leczenie w niemieckim ośrodku Buzkowie rozpoczęli zbiórkę pieniędzy. Sami zarabiali w przeliczeniu około piętnastu marek miesięcznie. Pomogli im obcy ludzie. Opłacili rok terapii, przysyłali paczki. 

Po chorobie Agata Buzek wróciła do szkoły baletowej. Zdała maturę i trafiła do szkoły teatralnej w Warszawie. Na trzecim roku studiów zagrała Klarę w „Zemście” w reżyserii Andrzeja Wajdy. 

Sukces aktorski zbiegł się z karierą polityczną jej ojca. Został premierem. Agacie zarzucano, że dostaje role, bo ma silnego protektora. Było jej z tym trudno, wszak warsztat aktorski ma świetny, jest perfekcjonistką. Poza tym sukcesami ojca cieszyła się tylko na początku. On przeżywał duży stres, zamieszkał w Warszawie. 

Rodzina powoli traciła z nim kontakt. Cierpiała zwłaszcza Ludgarda, dla której mąż miał coraz mniej czasu. Oddalili się. Ale sukcesami córki cieszyli się oboje, zawsze była ich oczkiem w głowie. 

Małżeństwo Buzków niestety rozpadło się, media rozpisywały się o jego romansie z szefową kancelarii premiera. Ludgarda cierpiała, córka w trudnych chwilach była blisko niej. Szczęśliwie czas uleczył rany, Buzkowie choć nie są razem, jednak się nie rozwiedli. Jerzy Buzek osiadł w Brukseli. 

Razem z żoną pojawili się na cichym, skromnym ślubie córki w 2006 roku. Agata podjechała pod kościół Dacią z 1974 roku − pierwszym samochodem rodziców. Swojego ukochanego poznała, gdy pojechała wspierać pomarańczową rewolucję na Ukrainie. Adam Mazan, teolog, filozof władający pięcioma językami, mógł się podobać. Ale Agata czuła, że łączy ich coś poważniejszego. 

"Ślub to dla nas nie tylko papierek. Obydwoje jesteśmy wierzący i obydwoje mamy pewność, że chcemy być ze sobą do końca życia" − podkreślała wtedy. 

Potem nie zawsze było tak różowo. Mąż stracił pracę, ona go wspierała, choć intensywnie zajmowała się tworzeniem z przyjaciółmi autorskiego teatru. Razem z Adamem zawsze zgodnie walczyli o prawa zwierząt, wspierali akcje społeczne, ale coraz częściej dzieliła ich odległość. 

Ona robiła karierę za granicą, on nie zawsze mógł do niej dojeżdżać. Obydwoje postawili na pracę, bo dzieci nie mają. 

Przyszedł kryzys, dobrze, że go przezwyciężyli. W tym roku aktorka obchodzi czterdzieste urodziny i pewnie, jak dla każdego, jest to chwila pierwszych podsumowań. Agata nigdy nie narzeka, ceni każdą chwilę życia. Gdy tylko schudnie, bezlitosne media przypominają, że może to być nawrót choroby. Nie komentuje tego. 

Woli sadzić kwiaty w przydomowym ogródku. Mimo nawału obowiązków nigdy nie zapomina o rodzicach. W końcu to ich uporowi zawdzięcza życie.





Dobry Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Agata Buzek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy