Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Adamczyk i Rozz tylko udają, że się pogodzili

Po co ta gra?

To było triumfalne wejście. Piotr Adamczyk (40) i Kate Rozz (32) zjawili się na imprezie "Polacy z Werwą", trzymając się za ręce, rozdając dookoła uśmiechy i wyraźnie grzejąc się w błyskach fleszy. Ale bywalcy celebryckich spotkań szybko dostrzegli w ich zachowaniu coś sztucznego.

Reklama

"Wyglądało to jak nachalna manifestacja pojednania. Zdawali się ogłaszać: 'Zobaczcie, pogodziliśmy się, znów się kochamy i wszystko jest u nas w porządku. To, co się o nas pisze i mówi, to nieprawda'" - opowiada jeden z uczestników wydarzenia.

Rzeczywiście, dalszy przebieg imprezy zdaje się potwierdzać nieautentyczność początkowych zachowań pary. "Potem prawie się do siebie nie odzywali" - zauważa informator "Na Żywo". Choć Piotrek i Kate nie odstępowali się na krok, nie wyglądali na szczególnie zadowolonych. 

Dużo do myślenia dała też obserwatorom pary sytuacja, kiedy Rozz odebrała SMS-a i wyjęła komórkę, by go odczytać. Siedzący obok Piotr, czujnie zerkał na telefon żony. Kiedy ta zorientowała się, że podgląda, zasłoniła dłonią ekran. Chwilę potem sytuacja się odwróciła, gdy Piotr esemesował...

"Wyglądało to tak, jakby się nawzajem kontrolowali" - ocenia inny uczestnik imprezy. Zdaniem znajomych pary jest to symptomatyczne zachowanie dla nowego etapu, w który weszło ich małżeństwo.

"Wzajemne relacje doznały ostatnio kilku wstrząsów i nie są już oparte na szczerości uczuć. Wprawdzie we Lwowie dogadali się co do przyszłości, ale jeśli istotą małżeństwa są tylko ustalenia, to trudno będzie o zaufanie. Oni teraz będą się nieustannie sprawdzać. Zwłaszcza Piotr, który z natury jest podejrzliwy" - twierdzi znajomy.

Miny Kate i Piotra podczas warszawskiej gali zdają się świadczyć o tym, że nie jest im razem do śmiechu. Być może lepiej się czują osobno. Bo gdy dzień później Piotr, już bez żony, imprezował w jednym z klubów, był wyluzowany i rozbawiony. A szampańską zabawę zakończył o trzeciej nad ranem...

Dziennik "Fakt" twierdzi, że aktor zazdrosny jest o pierwszego męża Kate - Jeana Manuela Rozana, który ma na modelkę ogromny wpływ. Co więcej, namówił ją, by adoptowanego syna Shaantiego zapisała nie do polskiej, a francuskiej szkoły, gdzie chodzi już ich córka Mia.

Piotr jest wściekły, gdyż chciał... adoptować chłopca.

Anna Bazia

Dowiedz się więcej na temat: Kate Rozz | Adamczyk Piotr | związek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje