Podczas gdy Robert Lewandowski już od jakiegoś czasu układa nowe życie za oceanem i gorączkowo szuka idealnego gniazdka dla całej rodziny w Chicago, Anna Lewandowska ani myśli zwalniać tempa. Żona piłkarza spakowała walizki i poleciała do Stambułu, by wziąć udział w wymagających zawodach. Nie obeszło się jednak wcześniej bez problemów zdrowotnych i innych problemów.
A jednak się udało. Lewandowska potwierdziła doniesienia. Teraz może wracać do Roberta
Nie tak dawno Robert rozegrał swój pierwszy mecz w barwach nowego klubu. Niestety, oceny były jednoznaczne na niekorzyść piłkarza. Ukochana żona, która była (i pewnie dalej jest) średnio zadowolona z przeprowadzki za ocean, ociąga się jak może, byleby nie opuszczać Barcelony.
Na początku tłumaczyła to oczywiście biznesami i sprawami "do załatwienia", a następnie wybrała się na koncert w Warszawie, a jeszcze później postanowiła wziąć udział w wyzwaniu "Hyrox".
Nie wszystko jednak poszło po jej myśli, ponieważ mocno się rozchorowała. I choć nadawała już poruszające wpisy, że chyba się podda, to jednak poczuła się lepiej i ukończyła wymagający wyścig.
Lewandowska potwierdziła doniesienia i sama nadała komunikat, że jednak jej się udało!
"I uwaga! Mamy to! Kolejny HYROX zaliczony. Ląduje naklejka na moim plecaku. Słuchajcie, po dwutygodniowej chorobie udało mi się, ponieważ od dwóch dni zdecydowanie lepiej się czułam (...) Czas trochę gorszy (...)."
Mimo że wynik był nieco gorszy niż poprzednio, największym wyzwaniem były myśli o rezygnacji. W pewnym momencie w jej głowie pojawiły się bardzo czarne myśli!
"Chociaż dzisiaj po początku biegu myślałam, że to będzie mój ostatni HYROX. Wiecie, o czym mówię, bo często tak jest, że dużo osób jak startuje, mówi: 'Po co ja to robię?'. Dzisiaj miałam te myśli".
Na szczęście Ania mogła liczyć na niezawodne wsparcie ze strony swoich bliskich oraz członków zespołu, którzy motywowali ją na każdym metrze.
"Cieszę się, bo jestem tutaj z całym moim zespołem. Edan, mój partner Louis również dzisiaj mnie mocno wspierał, więc najważniejsze, że udało się skończyć rajd" - mówiła Lewandowska.
Na Instagramie możemy jeszcze przeczytać, że Anna jest z siebie niesamowicie dumna.
"W sumie jest niedosyt, ale cieszę się, że kolejny raz udowodniłam sobie siłę charakteru sportowca!" - podsumowała na Instastory Lewandowska.
Gratulacje! Teraz spokojnie Anna będzie mogła przeprowadzić się do Roberta. Jak wcześniej donosiły media, miało się to zdarzyć na przełomie lipca i sierpnia, więc czasowo idealnie się wszystko spina.

Zobacz też:
Robert Lewandowski wciąż czeka na przyjazd żony. "To trudniejsze, niż przypuszczał"
Lewandowska nie wytrzymała. Wydało się co robił Robert sam w Chicago
A jednak Stoch potwierdził plotki. Podjął ostateczną decyzję. To koniec








