Kinga Rusin jest w nieustannej podróży
Za nami majówka, którą wiele osób spędzało czas w popularnych miejscówkach. Jak się okazuje, oblężenie przeżywały nie tylko polskie zakątki. W japońskim Kioto sytuacja wyglądała - wedle relacji Kingi Rusin - jeszcze gorzej.
Dziennikarka od około sześciu lat wraz ze swoim partnerem podróżuje po całym świecie. Wielkanoc spędzała wraz z mamą w Barcelonie, a od połowy kwietnia przebywa w Japonii. Tam też wraz z ukochanym spędzali majówkę. Pewne okoliczności sprawiły jednak, że musieli uciekać…
Nie tak wyobrażali sobie majówkę
Tegoroczną majówkę Kinga Rusin i Marek Kujawa zamierzali spędzić w pięknym i malowniczym Kioto. Niestety, plany pokrzyżowały im… tłumy.
Jak się bowiem okazało, cała okolica wypełniła się tysiącami turystów.
"(…) musieliśmy uciekać…. Sytuacja nas przytłoczyła... Polskie tłumy na majówkę to mały ból głowy w porównaniu z tajfunem wyjazdów Japończyków na ich majówkę czyli Golden Week. Takie miejsca jak Kioto są wręcz oblegane!" - zaczęła swój wpis Rusin.
Następnie wyjaśniła, że ceny hoteli poszybowały kilkukrotnie, a odwiedzenie jakiejkolwiek atrakcji czy nawet zjedzenie posiłku w restauracji bez wcześniejszej rezerwacji graniczyło z cudem.
Dziennikarka przyznała z pokorą, że oboje z Markiem zignorowali ostrzeżenia i przez to sami są sobie winni. Na szczęście szybko znaleźli alternatywne rozwiązanie, a przed wyjazdem udało im się obejrzeć fantastyczny spektakl.
"Ostrzegali nas. Nie chcieliśmy wierzyć, ale w porę się zreflektowaliśmy widząc napływające tłumy. Schowaliśmy się więc (…) w spokojniejszym miejscu" - wyjawiła, dodając na koniec, że mają spory niedosyt, zatem postarają się jak najszybciej tam wrócić.
"Na szczęście podczas naszej wyprawy po Japonii nie mamy na razie żadnych ograniczeń ani terminów, nasze plany są elastyczne, a trasy mogą się zmieniać z dnia na dzień" - podsumowała.
Zobacz też:
Miał być zięciem Rusin, jednak nagle rozstał się z Polą Lis. Wybrał znaną modelkę
Kinga Rusin stoi przed dylematem. Nie sądziła, że do tego dojdzie








