Kacper Kuszewski w nowej roli w TVP
Kacper Kuszewski zrezygnował z udziału w "M jak miłość" w 2018 roku. Od tamtej pory rzadziej pojawiał się w mediach, za to zdobył sympatię w serialach Telewizji Polsat - "Przyjaciółki" i "Tatuśkowie". Choć pojawiał się wcześniej w programach rozrywkowych, nikt nie przypuszczał, że w końcu zostanie prowadzącym randkowego show - a jednak.
W pierwszym sezonie formatu "Żona dla Polaka" pełnił tylko funkcję lektora i pojawił się w ostatnim, finałowym odcinku. W drugiej edycji sprawa wygląda zupełnie inaczej. Kuszewski pojechał do Toronto i spędził sporo czasu z uczestnikami. Wraz z początkiem emisji pojawiły się jednak głosy krytyki. Kacper nie mógł dłużej milczeć i odniósł się do krążących plotek.
Kacper Kuszewski o kulisach "Żony dla Polaka"
Kuszewski w rozmowie z "Faktem" odpowiedział na sugestie niektórych widzów, że fabuła odcinków i zachowania uczestników są reżyserowane. Kacper zaznaczył, że był na miejscu w Toronto i dzięki temu nie ma wątpliwości, że wszystko, co widać na ekranie, jest prawdziwe. Produkcja ma wpływ na coś zupełnie innego.
"Byłem tam, byłem przy tym. To, co jest rzeczywiście aranżowane przez produkcję, to są pomysły na te aktywności, które wspólnie uczestnicy przeżywają. Jakieś randki, rejsy łódką, nauka tańca [...] czy to, żeby pokazać Toronto" - wyjaśnił prowadzący.
Kacper spędził wiele czasu na planie z uczestnikami. Sam wie, na czym polega gra aktorska - jest mu zatem łatwiej wyłapać wszelkie sztuczności.
"Ja tam byłem, ja sam rozmawiałem z tymi uczestnikami, to, co się dzieje między nimi, to, co oni mówią, to, jak reagują na siebie - tego się nie da wyreżyserować. To nie są aktorzy" - zapewnił.
Kacper Kuszewski nie chce być drugą Martą Manowską
Kuszewski gościł niedawno w "Pytaniu na śniadanie". Przyznał wtedy, że rola prowadzącego nie zawsze była prostym zadaniem. On sam uważa się za swego rodzaju przewodnika dla widzów.
"Ja jestem dla widzów przewodnikiem po tych niezwykłych i bardzo pięknych, miłosnych historiach. Bądźcie przygotowani na to, że mimo że program jest rozrywkowy, to dzieją się tam rzeczy prawdziwe, często bardzo [...] osobiste" - wyjaśnił.
W rozmowie z "Faktem" powtórzył to stwierdzenie, ale też dodał, że nie chce naśladować Marty Manowskiej. Jego zdaniem ich funkcje są zresztą nieco inne, dlatego nie pytał jej o rady.
"Ja nie jestem swatką, tym się zupełnie tam nie zajmowałem. Starałem się być kimś dla widzów w rodzaju przewodnika po tej całej historii. Moja rola polegała na tym, żeby troszkę bardziej zbliżyć się z uczestnikami, trochę więcej dowiedzieć się od nich. [...] Moja rola jest inna jednak trochę niż rola Marty. [...] Ja byłem gościem, byłem obserwatorem i tylko po prostu zadawałem pytania" - dodał na koniec.
Zobacz też:
To jednak nie były plotki ws. Kacpra Kuszewskiego. Ludzie przeczuwali od dawna
Kandydat Doroty z "Żony dla Polaka" pokazał jej zdjęcia. W sieci zawrzało
Wyszła prawda o Wojtku z "Żony dla Polaka". Nawet Kuszewski nie krył oburzenia








