Karolina Korwin Piotrowska zasiadała przed laty w jury "Top Model" u boku Joanny Krupy, Marcina Tyszki i Dawida Wolińskiego. Po dwóch edycjach pożegnała się z formatem, a jej miejsce zajęła Katarzyna Sokołowska.
Dziennikarka w rozmowie z Tomaszem Raczkiem wróciła wspomnieniami do tamtego okresu. Nie zamierzała ukrywać, że udział w programie był dla niej opłacalny. Zarobione pieniądze przeznaczyła między innymi na sprzęt, filmy oraz podróż do Włoch.
"Zapłacili mi dobre pieniądze, kupiłam sobie iPada, kupiłam sobie dużo płyt na Blu-ray, pojechałam do Rzymu na dwa tygodnie, zarobiłam se pieniądze, wiem czego nie chcę, wiem czego nigdy nie powtórzę" - wyliczała.
Korwin Piotrowska odrzuciła kolejne propozycje po "Top Model"
Udział w "Top Model" wystarczył jej, aby przekonać się, że nie chce wracać do podobnych formatów. W ostatnich latach otrzymała trzy propozycje występu w tego rodzaju produkcjach, ale żadnej nie przyjęła.
"W ciągu ostatnich czterech lat, odkąd odeszłam z Antyradia i zaczęłam robić podcasty, miałam trzy propozycje uczestnictwa w tego typu programach. Wszystkie odmówiłam, bo z pełną świadomością tego, że ja do tego po prostu nie nadaję, ale była to świetna szkoła zawodu, takiej gotowości" - tłumaczyła.
Choć Korwin Piotrowska nie planuje powrotu do reality show, nie żałuje zdobytego doświadczenia. Praca przy "Top Model" nauczyła ją szybkiego reagowania, wielokrotnego powtarzania tych samych ujęć i funkcjonowania na planie o nietypowych porach.
"Tego typu program, oprócz tego, że pokazuje ci, czego nie chcesz nigdy robić więcej w życiu, daje ci niesamowity trening zawodowy. To jest ta gotowość w mikrosekundę na przykład. To jest umiejętność powtarzania pewnych rzeczy, pracy o czwartej nad ranem" - opowiadała Karolina Korwin Piotrowska.
Korwin Piotrowska odsłania kulisy "Top Model"
Dziennikarka podkreśliła również, że udział w produkcji pozwolił jej poznać mechanizmy rządzące reality show. Dziś, oglądając podobne formaty, potrafi dostrzec działania realizatorów, których widzowie mogą nie być świadomi.
"Jak oglądam jakiś tego typu program, a znowu jest renesans tego typu programów, no to ja wiem, jakie są emocje za kulisami, bo one są zawsze takie same. Wiem, jakie są haczyki, bo one zawsze są" - stwierdziła.
Karolina Korwin Piotrowska nie ma też wątpliwości, że sceny przedstawiane widzom jako naturalne bardzo często są wcześniej dokładnie zaplanowane.
"Zawsze mówię: słuchajcie, coś, co wygląda na super spontaniczne, zawsze jest wyreżyserowane, zawsze było w scenariuszu, bo najbardziej najlepiej odbierana spontaniczna, w cudzysłowie, historia jest wyreżyserowana. No takie są prawa kamery" - podsumowała.

Zobacz też:
Korwin Piotrowska nie wytrzymała ws. "Girls of Warsaw". Gorzko podsumowała uczestniczki
Korwin-Piotrowska nie wytrzymała po słowach Jabłczyńskiej. Padły mocne słowa








