Halina Kowalska nie dostała się do szkoły filmowej. Chwilę później poznała przyszłego męża
Halina Kowalska - gwiazda kultowej komedii "Nie lubię poniedziałku" - na egzamin wstępny do łódzkiej Filmówki 18-letnia Halina pojechała w marynarskim stroju z włosami zaplecionymi w dwa warkocze.
"Zobaczyłam inne dziewczyny - pięknie uczesane, zadbane. Pomyślałam: 'Co ja tutaj robię?'. I z tego wszystkiego popłakałam się. Przesłuchali mnie i kazali przyjść za rok. Usłyszałam jeszcze: 'No, zdolna, ale co ona będzie grała?'" - opowiadała po latach Krzysztofowi Tomasikowi.
Przed powrotem do domu Halina poszła na spacer po Parku Źródliska. Spotkała w nim Włodzimierza Nowaka - chłopaka, który w przeciwieństwie do niej dostał się do szkoły filmowej i szedł do pobliskiego domu kultury pochwalić się swoim sukcesem kolegom z teatru amatorskiego.
"Poszłam z nim i zostałam. Ale Włodkowi od razu powiedziałam, że nie dotknie mnie, chyba że zostanę jego żoną. Od razu mi się oświadczył, ale ponieważ brakowało mi dwóch miesięcy do 18 lat, musieliśmy poczekać ze ślubem" - wyznała w wywiadzie dla "Dziennika Trybuny".
Halina Kowalska była wielką gwiazdą kina. Mało kto to o niej wiedział
Rok później Halina Kowalska została studentką Filmówki. Włodzimierz Nowak i jego koledzy z roku - Janusz Gajos i Franciszek Trzeciak - wpadli na pomysł, by założyć kabaret studencki i zaprosili ją do współpracy.
Halina i Włodek oraz jego przyjaciele trzymali się razem przez całe studia. Jeździli po Polsce jako "Piątka z ulicy Gdańskiej", mieli własny program i zawsze występowali przy wypełnionej po brzegi widowni.
W 1964 roku Halinie zaproponowano przygotowanie monodramu. Będąc jeszcze studentką, zaprezentowała "Podróż do zielonych cieni" swoim profesorom, a ci uznali, że jej występ jest godny zaliczenia nie tylko roku, ale całych studiów.
"To było takie zadanie, że od razu poszłam po nim do teatru. Po trzecim roku dostałam etat w Teatrze im. Bogusławskiego w Kaliszu. Włodek pojechał ze mną" - wspominała w cytowanym już wywiadzie.

Halina Kowalska zasłynęła odważną rolą w kultowej komedii. Potem był to dla niej duży problem
Mało kto wie, że pierwszą rolę filmową, jaką jej zaproponowano, Halina Kowalska odrzuciła po przeczytaniu scenariusza.
"Bohaterka miała przez pół filmu chodzić (...) [bez ubrania - przyp. aut.]" - tłumaczyła w rozmowie z "Dziennikiem Trybuna".
Rozebrać przed kamerą zgodziła się dopiero kilka lat później. Owa scena z filmu "Nie lubię poniedziałku" przeszła do historii polskiego kina. Komedia Chmielewskiego przyciągnęła do kin prawie dwa miliony widzów, a z Haliny Kowalskiej uczyniła pierwszą amantkę.
Sukces produkcji sprawił, że aktorka przez kilka kolejnych lat była zasypywana propozycjami. Tyle że większość oferowanych jej ról była z tej samej "szuflady".
"Teraz wszyscy widzą mnie tylko w takich rolach" - skarżyła się na łamach "Ekranu".
Halina Kowalska była z mężem przez 60 lat. Ślubu nie mogli wziąć od razu
W latach 70. Halina Kowalska zagrała wiele interesujących ról filmowych, ale największą satysfakcję dawały jej występy na scenie Teatru Kwadrat, z którym była związana od początku jego istnienia.
Po 1981 roku kariera aktorki wyraźnie zahamowała. Halina zagrała jeszcze śpiewaczkę w serialu "Alternatywy 4" oraz Wandę w telenoweli "W labiryncie", po czym zrezygnowała z aktorstwa.
Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku wróciła przed kamerę i wystąpiła w kilku odcinkach serii "Samo życie" w Polsacie. Rolą właścicielki zajazdu na Mazurach pożegnała się ze swoją publicznością.

W 2020 roku Halina i jej mąż zdecydowali się zamieszkać w Domu Artystów w Skolimowie. Niedługo potem Włodzimierz Nowak zachorował. Poprosił Halinę, by odnowili przysięgę małżeńską. Cztery miesiące po ślubie zmarł.
Od tamtej pory aktorka, jak twierdzili jej znajomi ze Skolimowa, gasła w oczach. Odeszła 18 marca 2026 roku - dwa dni po czwartej rocznicy śmierci mężczyzny, z którym szła przez życie przez ponad 60 lat.
Źródła:
1. Wywiady z H. Kowalską: "Film" (luty 1998), "Ekran" (lipiec 1973), "Dziennik Trybuna" (grudzień 2017).
Zobacz też:
Halina Kowalska spędziła z mężem 60 lat. To ona towarzyszyła jej po odejściu ukochanego
Skromny pogrzeb Haliny Kowalskiej. Łzy same cisną się do oczu








